Sprzedawcy z polskich sklepów zdradzają oburzające szczegóły swojej pracy

Sprzedawcy z polskich sklepów zdradzają oburzające szczegóły swojej pracy Źródło: fot. pixabay (jarmoluk)

Wszystko jedno, czy pracuje się w tanim sklepie spożywczym, czy w butiku z drogimi butami - coraz częściej sprzedawcy spotykają się z lekceważącym, poniżającym traktowaniem. Wnioski na temat polskich konsumentów, które można wyciągnąć z ich opowieści, są często oburzające.

Jeden z dziennikarzy "Tygodnika Powszechnego" podjął się przeprowadzenia serii rozmów z pracownikami polskich sklepów. Materiał okazał się na tyle interesujący, że zaczęły się nim dzielić także inne media. Jest bowiem niezwykle wymowny. - Chociaż kobiecie spod blond loków wystaje dwutygodniowy brud, to jednak potrafi powiedzieć do swojego rozpieszczonego synka: "Ucz się, bo będziesz jak ta pani buty sprzedawał" - opowiedziała fragment swojej historii kierowniczka drogiego sklepu z butami. W marketach z produktami spożywczymi wcale nie jest lepiej. Jeden z tamtejszych pracowników wyznał, że przez kolczyk w uchu wielokrotnie słyszał wulgarne komentarze, czy niedyskretne pytania od całkowicie obcych sobie ludzi. - Wie pani, ile kosztowała ta torebka? Trzy tysiące złotych! Pani nigdy nie będzie na taką stać, jeśli będzie pani tak traktować klientów! - powiedziała kiedyś także jednej z rozmówczyń klientka. Poniżanie, traktowanie jak służby oraz deprecjonowanie wartości w oczach dzieci zdarzają się znacznie częściej, niż można sobie wyobrażać. Co gorsze, wcale nie jest prawdą, że im tańszy sklep, tym gorsze zachowanie klienta. Często to w drogich butikach i salonach sprzedawcy słyszą znacznie gorsze, mniej dyskretne komentarze na temat swojego wyglądu, czy zachowania.

Następny artykuł