Ustawa o zgromadzeniach przegłosowana przez sejm głosami Prawa i Sprawiedliwości jest konstytucyjna. Tak orzekł dziś Trybunał Konstytucyjny. Do wyroku zdania odrębne złożyło czterech sędziów. Prezydent Duda nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw.

Trybunał Konstytucyjny z sędzią Julią Przyłębską na czele orzekł dziś, że ustawa o zgromadzeniach jest zgodna z konstytucją w zakresie organizacji demonstracji cyklicznych. W pozostałych aspektach zaskarżonej ustawy TK orzekł, że należy umorzyć sprawę. Od tej decyzji czworo sędziów złożyło zdania odrębne.

Nie byłoby w tej sprawie nic zaskakującego, gdyby nie to, że ustawy tej do TK nie zaskarżyła opozycja ani inni przeciwnicy polityczni partii rządzącej, ale wybrany z jej szeregów prezydent Andrzej Duda. Uznał on, że stosowanie przepisu o zgromadzeniach cyklicznych do demonstracji, które już odbywają się cyklicznie (czyli stosowanie przepisu wstecznie) nie znajduje uzasadnienia i zaskarżył ustawę przed jej podpisaniem.

Po ogłoszeniu wyroku szef biura prasowego prezydenta Marek Magierowski stwierdził, że prezydent nadal ma wątpliwości co do konstytucyjności ustawy, ale szanuje wyrok TK. Wypowiedź ta może być dla niektórych zaskakująca. Część przedstawicieli opozycji po zaskarżeniu ustawy przez prezydenta sugerowali, że jest to pusty gest służący tylko temu, żeby nie móc być uznawanym za „notariusza sejmu”.

Teraz można jednak odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze sporem, w którym stronami są parlament, zdominowany przez partię rządzą, Trybunał Konstytucyjny i prezydent. Nie wiemy, jakie kroki zamierza podjąć prezydent, skoro wciąż deklaruje wątpliwości co do konstytucyjności ustawy.

...

Zobacz również