Czwartek nie był dobrym dniem dla Angeli Merkel. W ten właśnie dzień spełnił się jej koszmar.

Wybory do Bundestagu zbliżają się wielkimi krokami a czołowi, niemieccy politycy walczą o elektorat. Wśród nich Angela Merkel, która będzie zabiegać o kolejną reelekcję. Kanclerz podjęła decyzję o zaskarbianiu sobie przychylności nawet najbardziej sceptycznych wobec jej polityki wyborców. Wybrała się do Saksonii i Turyngii – największych skupisk eurosceptycznych i antyimigranckich ugrupowań w Niemczech.

W samej Saksonii przeciwko Merkel protestowało 150 osób. Kanclerz usłyszała, że jest „zdrajczynią narodu” i „chce NRD 2.0”. Protestujący w niewybredny sposób wyganiali Merkel. Kanclerz nie pozostała bierna na tę zniewagę, bo po prostu nie mogła – takie sytuacje to jej największe koszmary.

Niektórzy ludzie potrafią tylko wrzeszczeć, inni próbują coś zmienić, jeszcze inni tylko krzyczą – odniosła się do krzyków Merkel.

Analogiczna sytuacja miała miejsce w Turyngii. Tam Merkel usłyszała od protestujących, że jest „kłamczuchą” i „obłudnicą”.

– Kto głosuje na CDU, ten wybiera nieograniczoną imigrację pseudo-azylantów – krzyczeli zebrani w Apold.

fot. Twitter/@OnlineMagazin

https://www.youtube.com/watch?v=qeQnHaeZyHU

źródło: PAP

 

 

 

...

Zobacz również