Prawicowy publicysta: "Opozycja poszukuje swojego Smoleńska"

Prawicowy publicysta: "Opozycja poszukuje swojego Smoleńska"

Smoleńsk jest od lat symbolem tragedii, która dotknęła elit państwa polskiego. Oznacza zarazem twardy podział na Polskę bliską Prawu i Sprawiedliwości i Polskę, która widzi politykę zupełnie inaczej. Zdaniem jednego z prawicowych publicystów wyznacznikiem przyszłej polityki będzie poszukiwanie przez sejmową opozycję... własnego Smoleńska. 

Smoleńsk i katastrofa samolotu prezydenckiego Tu-154 wstrząsnęły Polską i całym światem. Niedługo minie 9 lat od tragedii, w której zginęło 96 osób, w tym kwiat polskiej elity na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim.

Smoleńsk symbolem polskiej tragedii. Publicysta: opozycja szuka swojego "Smoleńska"

Doskonale pamiętamy atmosferę tamtych lat. Nie minął czas żałoby, a politykę krajową zdążyły zdominować dwie konfrontacyjne dwie narracje. PiS-u, którego przedstawiciele mówili o zamachu, a później o zaszczuciu politycznym prezydenta oraz obozu rządzącego, który widział w katastrofie koszmarny wypadek przez błąd ludzki. Dziś wątek Smoleńska wraca w dyskursie politycznym ze zdwojoną siłą. Padają bardzo odważne tezy o "Smoleńsku opozycji", która ma szukać dziś politycznej tragedii do zatrzymania rządów PiS. Zdaniem Jana Fiedorczuka, konserwatywnego publicysty "Do Rzeczy", jest to nieuniknione. Komentator ocenia, że "paliwem" jest dla PO w tym momencie śmierć Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska. - W kilku poprzednich tekstach (zob. Schetyna – koszmar opozycji) stawiałem tezę, że opozycja (a w szczególności lider PO), po cichu podziwia Jarosława Kaczyńskiego. Grzegorz Schetyna może straszyć PiS-em, ale tak naprawdę marzy o zdobyciu pozycji Jarosława Kaczyńskiego - czytamy w "Do Rzeczy". Następnie autor stawia tezę, że śmierć Pawła Adamowicza zdominuje polską politykę. Jego zdaniem PO i koalicja oprą swoją narrację polityczna właśnie na tej tragedii. - Szczyt osiągnął jednak słynący z wrażliwości Tomasz Lis, stwierdzając, że „Pawła Adamowicza zabijano na raty”. Robiło to oczywiście państwo polskie (czyt. PiS)- napisał. Zaznacza przy tym, że jakkolwiek strony sporu politycznego poszukują "swojego Smoleńska", to porównania katastrofy w Rosji to zabójstwa samorządowca jest co najmniej nie na miejscu.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ - Problemem tej całej strategii jest to, że morderstwo prezydenta Gdańska jest po prostu nieporównywalne z tragedią smoleńską. Nie ujmując tragizmu śmierci Pawła Adamowicza, to 10 kwietnia 2010 roku był czymś niespotykanym w zachodnim świecie. I nie chodzi tu nawet o porównanie obu tragedii, tylko o to co się PO nich wydarzyło - napisał publicysta. I przyznaje, że rządzący powinni dziś "wziąć oddech i nie wdawać się w pyskówki" nad trumną Adamowicza. - Jeżeli PiS zachowa zimną krew i nie pójdzie w ślady Donalda Tuska, to opozycji żadnego mitu wykreować się nie uda - kończy Fiedorczuk.



Najlepsze newsy dnia:

  1. Nie uwierzycie, kim jest żona Jurka Owsiaka. Prawica dostanie zawału
  2. Gwiazdy bez makijażu PRZERAŻAJĄ. To, jak naprawdę wyglądają to HORROR!
  3. Burza po programie Kuby Wojewódzkiego! Jego słowa o Smoleńsku oburzyły prawicę
  4. Wygarnęli Andruszkiewiczowi słowa o Smoleńsku i 500 plus. Kaczyński o tym wiedział?
  5. Nowe informacje o zagranicznym śledztwie nad katastrofą smoleńską. Opadają ręce
  6. HGA Media – duży sukces firmy, szansa na karierę dla młodych
źródło: "Do Rzeczy" Następny artykuł