Z ostatniej chwili: Według mediów podkomisja smoleńska Macierewicza została zlikwidowana

Z ostatniej chwili: Według mediów podkomisja smoleńska Macierewicza została zlikwidowana

Smoleńsk i katastrofa, do której doszło na jego terenie w 2010 roku, są nadal badane przez polskie władze. Główną postacią w procesie "odkrywania prawdy", zainicjowanym przez część środowiska Prawa i Sprawiedliwości natychmiast po śmierci polskiej delegacji do Rosji, jest Antoni Macierewicz. Media podają jednak, że jego komisja już nie istnieje.

Smoleńsk, pomimo prawie dekady od śmierci 96 członków polskiej delegacji do Rosji, wciąż jest gorącym tematem i przedmiotem sporów. Nad rozwiązaniem zagadki spadnięcia rządowego Tu-154m pracowały już dwie komisje i dziesiątki śledczych. W pierwszym raporcie stwierdzono, że Tupolew uderzył w ziemię po tym, jak zahaczył o drzewa w wyniku zbyt niskiego pułapu lotu. Antoni Macierewicz i skupieni wokół niego najzagorzalsi zwolennicy teorii o zamachu i rosyjskim spisku nie dali jednak wiary tum ustaleniom i postanowili poprowadzić własne śledztwo. Sprawa przyspieszyła po przejęciu władzy przez PiS. Macierewicz został ministrem obrony narodowej i sam kierował pracami komisji podległej jego resortowi. Po utracie stanowiska szefa MON nowy minister pozostawił go w komisji, przydzielając mu stanowisko jej szefa.

Smoleńsk: sprawa tkwi w miejscu

Z czasem okazało się jednak, że śledztwo Macierewicza, które miało ostatecznie potwierdzić udział rosyjskich służb i samego Władimira Putina w tragicznej śmierci prezydenta RP i całej polskiej generalicji i sztabu głównego Wojska Polskiego, zwalnia. Brak było dowodów, a kolejne szokujące informacje nie były potwierdzane żadnymi dokumentami. Co ciekawe, nawet prawicowe media zaczęły zwracać się przeciw byłemu szefowi MON. Dziennikarz "Sieci" Marek Pyza twierdzi nawet, że komisji ds. ponownego zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej po prostu nie ma.

Komisja smoleńska rozwiązana?

Swoje zdanie popiera informacjami, według których zatrudnieni przez Macierewicza eksperci przestali być jej członkami z powodu upłynięcia umów, które z nimi podpisano. Mariusz Błaszczak miał nie podpisać z nimi nowych, a stare skończyły się wraz z końcem sierpnia. Co ciekawe pomysł, by zatrudniać ekspertów na okres między wrześniem a sierpniem pochodził od Antoniego Macierewicza, który podjął taką decyzję jeszcze jako szef MON w 2016, a Błaszczak utrzymał ją w roku zeszłym. Zdaniem Pyzy, subtelne zlikwidowanie problematycznej komisji przez Błaszczaka jest wytłumaczeniem dla faktu, że jej rzeczniczka nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące składu zasiadającego w ciele, ich wynagrodzenia i postępu śledztwa. - Wracając do podkomisji, zasadne jest dziś stawianie pytania: czy ona w ogóle istnieje? Jak słyszę od części jej członków: formalnie nie. A to dlatego, że wszystkim pracującym w niej osobom 31 sierpnia skończyły się umowy. Dotychczas nie podpisano nowych. Nie istnieje nawet aktualna lista członków podkomisji do zatwierdzenia. Nie jest zaaprobowana przez departament kadr MON, nie dotarła jeszcze nawet do Inspektoratu Bezpieczeństwa Lotów w Poznaniu, który uczestniczy w procesie powoływania składu podkomisji - pisze w swoim artykule Pyza.
ZOBACZ TAKŻE: 
  1. Kaczyński straszy Niemcami. Niepokojące przemówienie prezesa PiS
  2. „Rodegang” dotrze do Polski. Potem będzie załamanie
  3. ACTA 2 to wiele hałasu o nic czy nabijanie kasy wielkim koncernom?
źródło: crowdmedia.pl
Następny artykuł