Służba Ochrony Państwa przekazała informację o wyposażeniu radiowozu, który wiózł prezydenta na spotkanie z mieszkańcami Oświęcimia. Wczoraj wieczorem kolumna Andrzeja Dudy potrąciła dziecko.

Służba Ochrony Państwa właśnie opublikowała informację o procedurze przejazdu pojazdów uprzywilejowanych. Jednak szczegóły są dalej niejasne i nie udało się ustalić finalnego powodu kolizji. Teraz wyjaśnienia sprowadzają się do pytań o wyposażenie radiowozu.

Nowe informacje w sprawie wypadku w Oświęcimiu. Służba Ochrony Państwa podała szczegóły

Zapytani przez dziennikarzy o wideorejestrator pracownicy SOP-u przyznali, że radiowóz, który jechał z przodu limuzyny prezydenta takiego nie miał. Nie ma więc żadnego nagrania, które pomogłoby ustalić, kto jest winny tego wypadku.

– W samochodzie policyjnym z prezydenckiej kolumny, który potrącił dziewięciolatka na przejściu dla pieszych, nie było wideorejestratora – przekazał rzecznik małopolskiej policji.

Dalej przekazano, że funkcjonariusze nie muszą instalować sprzętu, a z danych statystycznych wynika, że tylko nieliczne radiowozy mają wideorejestratory wewnątrz. Wielu jednak oburza fakt, że pojazd uprzywilejowany nie ma tak ważnego elementu, który mógłby w sytuacjach kryzysowych udowodnić sprawców ewentualnej kolizji.

Internauci są oburzeni tą informacją i zauważają, że kamerkę w samochodzie ma teraz niemal każdy. Doszukują się spisku, twierdząc, że nagranie istnieje, tylko ukrywane są dowody świadczące o winie kierowcy, który potrącił dziecko.

Na skrzyżowaniu ulic: Wyspiańskiego i Słowackiego doszło do potrącenia dziewięciolatka. Andrzej Duda miał się spotkać z mieszańcami Oświęcimia. Po nieszczęśliwym wypadku podobno prezydent natychmiast zareagował i zaczął osobiście udzielać pierwszej pomocy chłopcu.

– Samochód policyjny, który poruszał się w kolumnie, którą jechaliśmy, potrącił bardzo delikatnie dziecko, które wybiegło przed ten samochód. Pan prezydent od razu zareagował, zatrzymał kolumnę, wybiegł do dziecka, wezwano karetkę –powiedział dziennikarzom Błażej Spychalski.

Wypadki rządowych limuzyn

W ostatnich latach kolumny rządowej coraz częściej biorą udział w wypadkach. Beata Szydło, która jechała limuzyną za ponad dwa miliony złotych, została „uderzona” przez kierowcę Seicento. Sprawa nie została wyjaśniona do dziś i śledczy jedynie przypuszczają, kto mógł zawinić.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Niewyobrażalne cierpienia na szczytach władzy! Problemy zdrowotne światowych przywódców

Wczorajszy wypadek, którego skutkiem było potrącenie dziewięciolatka nie jest jednak pierwszym, w którym brał udział Andrzej Duda. W lutym limuzyna prezydenta została „ściągnięta” na pobocze. Wtedy główną przyczyną była uszkodzona opona. Śledczy zauważyli także, że nieodpowiednia konserwacja przyczyniła się do nieprawidłowej reakcji samochodu podczas poślizgu.

Nie wiadomo jednak, co było bezpośrednią przyczyną wypadku kolumny prezydenta. Śledczy na bieżąco analizują miejsce zdarzenia oraz rozmawiają ze świadkami. Prezydent obiecał, że spotka się z rodzicami dziewięciolatka i przekaże im potrzebne wsparcie. W związku z pojawiającymi się informacjami o kolejnych wypadkach limuzyn rządowych, SOP powinien obowiązkowo wyposażyć samochody w kamery.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Aż się przykro robi. Oto czym zajmuje się Beata Szydło po wyrzuceniu z fotela premiera
  2. Słowacka policja udostępniła ZDJĘCIA i wizerunki polskich kierowców odpowiedzialnych za wypadek!
  3. Tragiczny wypadek. Nie żyje jeden z szefów NSZZ „Solidarność”

Groźne wypadki znanych Polaków [ZDJĘCIA]

Zobacz również