MGM to jedno z największych polskich przedsiębiorstw w branży technologicznej. Przez ostatnie 11 lat działania zyski firmy szły w miliony złotych, a ta zdobyła uznanie nie tylko w Polsce, ale i za granicą. MGM stało się autoryzowanym partnerem światowej sławy marek i miało przed sobą świetlaną przyszłość. „Miało”, bo firmę uśmiercili zawistni urzędnicy.

Problemy MGM zaczęły się w lipcu ubiegłego roku. Wtedy to skarbówka zablokowała 23,5 mln złotych należących do spółki MGM. Powód? Zdaniem fiskusa przedsiębiorstwo nie uiściło 23% podatku od transakcji sprzedaży sprzętu komputerowego do krajów UE. Nie musiało, ponieważ taki podatek obowiązuje tylko transakcje wewnątrzkrajowe. Urzędnicy nie chcieli jednak o tym słyszeć. „Za karę” wstrzymali nawet 9 mln złotych należnych MGM ze zwrotu podatku VAT.

MGM odwołało się do ministra finansów, a nawet Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten drugi w wydanej przez siebie decyzji odwiesił blokadę pieniędzy MGM. Co zrobił fiskus? Nic. Nie oddano ani złotówki. MGM poinformowało więc prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. W odpowiedzi na to kolejni urzędnicy ze skarbówki zostali nasłani na przedsiębiorstwo, by przeprowadzić wnikliwe kontrole i sparaliżować jego pracę. Firma w takim zastoju nie była zdolna nawet odwołać się do sądu.

Wkrótce stało się najgorsze – bank wystraszony palącym się pod MGM gruntem wypowiedział spółce kredyt. Zarząd, desperacko próbując ratować tonącą firmę, wypowiedział umowy wszystkim pracownikom. W końcu na całą sytuację wściekli się partnerzy, banki odmówiły wszelkiej współpracy. Tylko skarbówka pęka z dumy. W końcu 5 kwietnia prezes MGM, Grzegorz Słoniewski, ogłosił upadłość.

 – Z przykrością informuję, że MGM S.A. 5 kwietnia 2017 r. złożyła wniosek o upadłość. Powodem jest utrata płynności finansowej wynikająca z niewykonania prawomocnego postanowienia NSA z dnia 30 stycznia 2017 roku w postaci niezwrócenia Spółce 23,5 mln zł oraz wstrzymanie zwrotów VAT na kwotę ok. 9 mln złotych – oświadczył szef MGM.

...

Zobacz również