Sensacyjne ustalenia! Dziennikarz ujawnia kompromitujące sekrety posłów

Sensacyjne ustalenia! Dziennikarz ujawnia kompromitujące sekrety posłów

Posłowie często są tematem różnych afer i skandali. Jednak Michał Majewski ustalił i opisał rzeczy, które zwalają z nóg i opisał je w swojej książce. Dziennikarz dokonał sensacyjnych ustaleń, które mocno namieszają w życiach posłów.

Praca posła wiąże się ze stresem. Na radzenie sobie z nim jest wiele sposobów. Okazuje się, że nasi posłowie często w tym wypadku sięgają po alkohol, i to w nie małych ilościach. Według Michała Majewskiego powodów, przez które posłowie i posłanki tak często sięgają po kieliszek, jest kilka.  - Po pierwsze: stres. Niektórzy uważają, że najlepiej go rozbroić wódką. Po drugie, polityka to gadanie, a wiadomo, że najlepiej się rozmawia przy alkoholu. A po trzecie polityka to wciąż głównie męska zabawa. A co faceci najczęściej dostają w prezencie? Tak, flaszkę. Niemal każdy minister i ważny urzędnik ma pełen barek. Kolejna sprawa: wyjazdy i oficjalne imprezy. Tam niemal zawsze jest wino albo koniaczek. Wreszcie, większość posłów jest spoza Warszawy, mają daleko do domu i rodzin, więc udziela im się kolonijny klimat hotelu sejmowego. Tam muszą uważać tylko na opozycję, bo już kilka lat temu hotel został odgrodzony od dziennikarzy. Dlatego czasem podczas piątkowych porannych głosowań w sali plenarnej wionie jak w gorzelni. - pisze w swojej książce.

Michał Majewski obnaża sekrety posłów

Największe imprezy są jednak na wyjazdach podczas zamkniętych posiedzeń. Wtedy nie trzeba się martwić, że media coś zauważą więc niejednemu puszczają wszelkie hamulce. - Pojechaliśmy kiedyś za Warszawę do takiego ośrodka. Znana posłanka tak się upiła, że padła w windzie i przez jakiś czas jeździła z góry na dół i z powrotem - mówił dziennikarzowi poseł liberalnej partii. Niektórzy jednak bardziej się kryją ze swoim piciem nawet przed kolegami z pracy. I są w tym bardzo skrupulatni i ostrożni jednak z czasem wszystko wychodzi na jaw.  - Mieliśmy też w klubie posła, który bez przerwy pił herbatę. Dużo o niej opowiadał, radził nam, jak najlepiej zaparzyć poszczególne gatunki. Mówiliśmy na niego „anglik”. W końcu zrozumiałem, o co tu chodzi. Kiedyś z marynarki wypadła mu piersiówka, z której dolewał do tej herbaty. - dodaje Michał Majewski udostępnił szokujące informacje. Osoby, od których zależy funkcjonowanie naszego państwa, zdecydowanie powinni poważniej podchodzić do swojej pracy. Przydałoby się także, aby pomyśleli o swojej moralności. Takie wybryki zdecydowanie nie powinny mieć miejsca w polityce. Zachowanie tego typu bardziej pasuje do imprezy w remizie, a nie do spotkań polityków. Zobacz także:
  1. Koszmar w niedzielę! 50 rannych, 30 zabitych
  2. ABW zrobiło ogromny nalot! Setki funkcjonariuszy w akcji
  3. SENSACJA! Tusk wraca do Polski już JUTRO, Kaczyńskiemu opadła szczęka
Następny artykuł