Sejm się poddał. Nagła decyzja o wycofaniu się z kontrowersyjnego zakupu

Sejm się poddał. Nagła decyzja o wycofaniu się z kontrowersyjnego zakupu Źródło: fot. flickr.com

W ostatnich dniach w mediach zrobiło się bardzo gorąco z powodu kontrowersyjnego zakupu, na jaki zdecydował się Sejm. Marszałek Kuchciński, pod którego pieczą pozostają budynki parlamentu, podjął decyzję o wycofaniu się z tego pomysłu.

Sejm jest miejscem, gdzie obradują posłowie i senatorowie. Pojawiają się tam liczni goście, także politycy z różnych państw. Na miejscu można spotkać licznie zgromadzonych dziennikarzy, wycieczki, a czasem także uczestników protestu. Wszyscy ci ludzie mogą skorzystać nie tylko z sejmowych korytarzy, czy pomieszczeń i sal, ale także... z restauracji sejmowej. I właśnie o nią ostatnio toczyła się w mediach batalia.

Sejm wycofuje się z kontrowersyjnych zakupów

Można odnieść wrażenie, że wszystko, co zrobi PiS i jego przedstawiciele, można uznać za kontrowersyjne w jakiś sposób. Tym razem poszło o zamówienie produktów żywnościowych do sejmowej restauracji. Jak się bowiem okazuje, Sejm, prócz standardowych produktów, jak cukier, kasza, bułka tarta, zamówił także 15 kg kalmarów, 25 kg muli i tyleż małży świętego Jakuba. Do tego dochodzi 220 kg krewetek, 50 kg mieszanki owoców morza i aż 5 kg kawioru. To zamówienie wywołało ogromne kontrowersje w mediach. Część osób zwracała uwagę na podobieństwo tego zamówienia ze słynnymi ośmiorniczkami, którymi raczyli się politycy PO w restauracji Sowa i Przyjaciele, gdzie zostały nagrane ich rozmowy. Z tego powodu Sejm wycofał się z kontrowersyjnego zamówienia. Decyzję podjęła szefowa kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska. To nie znaczy, że zrezygnowano ze wszystkiego. Wycofano się jednak z tych produktów, które uznano za kontrowersyjne. - Kancelaria Sejmu w tym rocznym zamówieniu określiła zapotrzebowanie również między innymi na: cukier, kaszę, zakwas żurku, bułkę tartą, ocet, miód, sól, dżem, fasolę, cieciorkę i ciecierzycę. Zatem dania raczej tradycyjne niezmiennie podstawą karty - podkreślił szef Centrum Informacyjnego Sejmu, Andrzej Grzegrzółka.

"Wsłuchujemy się w oceny Polaków"

Grzegrzółka podkreślił, że restauracja sejmowa nie służy jedynie posłom i senatorom. Stara się zatem swoje menu regularnie modyfikować, by zawsze móc swoim klientom zaoferować coś nowego. Dba się o to, by posiłki były smaczne, a ich ceny przystępne. Ponadto szef CIS zaznaczył, że frekwencja potwierdza, że zamierzony cel udaje się osiągnąć. - Jednocześnie nowe, roczne zamówienie na dostawę artykułów spożywczych wywołało sporo komentarzy, a nawet dezaprobaty dla pewnej grupy produktów, która była uwzględniona w przetargu w ilościach marginalnych w porównaniu do skali zamówienia. Wsłuchujemy się w tego typu oceny, zawsze bierzemy pod uwagę różne opinie, dlatego reagujemy i w tej części - rezygnujemy z zakupów - podkreślił Grzegrzółka.
Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie. WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Totalny cyrk w PiS! Politycy władzy chowają się ze wstydu
  2. Ośmiorniczki i nagrody to przy tym nic. Wyciekły POWALAJĄCE wydatki polityków
  3. Ujawniono prawdziwe wydatki Macierewicza. Trzymajcie się krzeseł
Następny artykuł