Sejm przyjął uchwałę. WSZYSCY ZAPŁACIMY

Sejm przyjął uchwałę. WSZYSCY ZAPŁACIMY

W środę w parlamencie rozegrała się prawdziwa burza. Sejm stał się miejscem walki w obronie Beaty Szydło i Elżbiety Rafalskiej, Senat - gorącej debaty o obniżeniu pensji parlamentarzystów. Mało kto zwrócił uwagę, że w tym chaosie PiS przegłosował jeszcze jeden projekt - o Opłacie Emisyjnej doliczanej do paliwa.

Sejm przyjął uchwałę, z którą wiąże się powstanie Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Ma on się zajmować walką ze smogiem i dbaniem o rozwój transportu nieszkodliwego dla środowiska - elektrycznego lub gazowego. Uchwała o biokomponentach i biopaliwach ciekłych wprowadza jedną niezwykle istotną rzecz dla każdego obywatela: opłatę emisyjną, która ma wynosić 80 zł na każde 1000 l paliwa.

Sejm przyjął uchwałę. Co to znaczy dla nas?

Opłata emisyjna, po dodaniu do niej VAT-u, wynosić będzie ok. 10 gr na litr benzyny. Czy to znaczy gwałtowny wzrost ceny paliwa? Rządzący i państwowe spółki paliwowe zarzekają się, że tak nie będzie. - Wprowadzenie opłaty emisyjnej, którą zakłada projekt noweli o biopaliwach, nie spowoduje wzrostu cen paliw na rynku; zdecydowały się na to państwowe spółki paliwowe, kosztem niewielkiego zmniejszenia swojej rentowności - powiedział w Sejmie minister energii Krzysztof Tchórzewski. Jeśli nie my zapłacimy, to kto zapłaci? Formalnie zgodnie z projektem opłatą obciążone są firmy i instytucje zajmujące się produkcją i dystrybucją paliwa. Realia są jednak takie, że zazwyczaj przenoszą one swoje koszta na klientów. Jeśli faktycznie Orlen i Lotos - państwowe sieci stacji paliw - nie obciążą kosztami kierowców, można spodziewać się, że i inni dystrybutorzy będą musieli - ze względu na konkurencję - opłaty wziąć na siebie. Tymczasowo, bowiem w tej sytuacji można spodziewać się stopniowego przekładania opłaty na klienta. W ten sposób, aby dla niego było to niedostrzegalne.

Miliardy do budżetu z naszej kieszeni

Tak czy inaczej wcześniej czy później nową opłatę poniosą kierowcy, to zaś oznacza, że poniosą ją wszyscy (bo wzrost cen paliw oznacza wzrost transportu i spedycji, wzrost cen produktów w sklepach i taksówek). Rząd zaś liczy, jakie pieniądze mają trafić do budżetu dzięki nowej opłacie. Jak wyliczają eksperci, roczny zysk ma wynosić nawet 1,7 mld zł. 15% tej kwoty ma być przeznaczone na nowo powstający FNT, pozostałe 85% ma trafiać do Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W przyszłości rząd planuje FNT dofinansować jeszcze z części akcyzy, którą obłożone jest paliwo. O 2020 roku ma to być 0,5% zysków z akcyzy, w 2021 r. - 1%, a od 2022 r. - 1,5%. Opozycja podnosi, że tworzenie nowej instytucji do walki ze smogiem jest niepotrzebne i jedynie generuje koszty. Zdaniem polityków opozycyjnych tymi rzeczami mógłby się zajmować istniejący już Fundusz Ochrony Środowiska. Ponadto zwracają oni uwagę, że opłata emisyjna jest de facto nowym podatkiem. Zaś PiS jeszcze w okresie kampanii wyborczej zwracał uwagę na to, że już obecnie cena paliwa w zbyt dużej części składa się z podatków i opłat.
WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Rząd PiS sypnie kasą! Trzynastki, 500 dla seniorów
  2. Kaczyński przeszedł na emeryturę. Dostaje fortunę z pieniędzy podatnika
  3. Horror Polki. Dostała zawału, lekarz kazał iść pieszo do szpitala, bo szkoda mu było paliwa
Następny artykuł