Gdy Grzegorz Schetyna przejął przywództwo w PO, rozpoczęły się ponoć rządy silnej ręki. Wielu posłów kwestionowało jego zasady zarządzania. Szczególnie głośno na ten temat wypowiadali się najmłodsi członkowie partii. Jak się teraz okazuje, Schetyna właśnie wśród nich znalazł jednak swoją ulubienicę.

Nie tak dawno głośno było w mediach o tym, że Schetyna nie ma zbyt dobrych stosunków z młodymi członkami partii. Nazwał ich nawet w jednym z wywiadów mianem „młodych wilków”, aby zaraz dodać, że mają już „stępione kły”. Twardo bowiem reagował na próby krytykowania jego sposobu prowadzenia PO. Teraz chyba jego relacje z grupą nieco się poprawiły.

„Dzidzia” to pseudonim Kingi Gajewskiej-Płochockiej, która stała się ponoć bardzo bliska szefowi PO. Powodem ma być fakt, że ma on córkę w tym samym wieku, więc do relacji z kobietą podchodzi nieco sentymentalnie i traktuje ją jak ojciec.

Inni członkowie PO twierdzą nawet, że Gajewskiej „wolno więcej, niż innym posłom”. Kobieta jednak odsuwa tego typu zarzuty, twierdząc, że Schetyna jest dla niej po prostu jak „dobry trener”. Media zauważyły jednak w jej zarobkach oraz osiągnięciach wiele nieprawidłowości, ponieważ wątpią, aby sama mogła tyle zarobić i na tyle sobie pozwolić w tak młodym wieku. Była już bowiem na stażu w ONZ, za który sama ponoć zapłaciła, sfinansowała sama dwie kampanie wyborcze oraz kupiła drogie, jak na tak niskie przychody samochody. W dużej mierze są to pewnie spekulacje, które jeśli są prawdziwe, prawdopodobnie można jednak łączyć z zadziwiająco szybką karierą.

Grzegorz Schetyna nie odniósł się konkretnie do dziwnych podejrzeń wokół jego relacji z „Dzidzią”. Ona także stanowczo, ale dyplomatycznie urywa ten temat w wywiadach.

...

Zobacz również