Polskie służby sfingowały największy w historii alarm bombowy!

Polskie służby sfingowały największy w historii alarm bombowy!

Najnowsze doniesienia dziennika Rzeczpospolita wprawiają w konsternację. Redaktorzy poinformowali, że polskie służby sfingowały największy w historii naszego kraju alarm bombowy. Co więcej miały działać na szkodę Prawa i Sprawiedliwości.

Polacy długo nie zapomną największego w historii alarmu bombowego podniesionego 20 października 2005 roku w Warszawie. Działo się to bowiem dwa dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, w których kandydował ś.p. Lech Kaczyński. Na Dworcu Centralnym i w metrze zlokalizowano 15 ładunków wybuchowych. W stolicy podniesiono alarm, a miasto było totalnie sparaliżowane przez kilka godzin. Całe szczęście okazało się, że są to jedynie atrapy, ale to nie zmieniło faktu, że wszystkich ogarnęła ogromna panika, kiedy myśleli, że to naprawdę jest bomba.

Rzeczpospolita: za alarm bombowy odpowiadają służby specjalne, które miały zaszkodzić Lechowi Kaczyńskiemu

Wówczas prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, który wyznaczył 100 tys. zł. nagrody dla osoby, która pomoże ująć sprawców tego alarmu. Nigdy nie udałoby się ich odnaleźć, gdyby nie e-mail, który dotarł do polskich mediów. - Kaczyński = wojna (...) Wybór Kaczyńskiego to budowa Polski ksenofobicznej - brzmiała wiadomość. Jak poinformował dziennik Rzeczpospolita, policjantom udało się odnaleźć miejsce, z którego został wysłany e-mail. Dziennikarze donoszą, że za alarmem bombowym w Warszawie stoją polskie służby specjalne, które miały działać na niekorzyść Lecha Kaczyńskiego w zbliżających się wyborach na prezydenta. - Trop prowadził do służb specjalnych, które chciały wpłynąć na wynik wyborów i wesprzeć jednego z kandydatów - poinformowała Rzeczpospolita.



  1. Dzieje się! Ujawniono właśnie NAJWIĘKSZĄ aferę w Polsce od lat
  2. Wstyd! Były premier Polski grozi żonie, nie chce płacić alimentów
  3. Wielkopolska: Gigantyczny pożar składowiska, dziesiątki strażaków walczą z żywiołem
Następny artykuł
0 Skomentuj

Komentarze 0

Ocena artykułu