27:1 – takim wynikiem zakończyło się starcie Donalda Tuska z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości. Mimo tej, mogłoby się wydawać przekonującej porażki, związani z PiS ludzie ogłosili sukces rządu, a Beata Szydło została dzisiaj powitana jak prawdziwa bohaterka.

Zdaniem Pawła Zalewskiego, byłego wiceprezesa PiS wszystkie działania partii były zaplanowane. Rządzący wiedzieli, że Saryusz-Wolski nie ma absolutnie żadnych szans z Tuskiem.

Pomimo tego, PiS chciało wystawić Saryusza-Wolskiego do walki, którą musiał przegrać. Wszystko po to, żeby przygotować grunt na przyszłe działania.

– Ależ oczywiście, że jest to działanie celowe. Rozumiem, że ich sposób myślenia był następujący: najpierw trzeba zrobić wszystko, żeby utrącić Tuska. Od początku jednak wiedzieli, że to jest mało realne. Celem głównym było więc rozwinięcie tego pomysłu z Saryuszem-Wolskim o uzyskanie uzasadnienia antyeuropejskiego kursu, jaki PiS podjął od razu po objęciu władzy. Pamiętajmy, że zdecydowana większość Polaków jest zadowolona z obecności naszego kraju w Unii. Do tej pory PiS-owi brakowało właśnie uzasadnienia tej antyeuropejskiej polityki. Teraz mają – konflikt o Tuska był doskonałym pretekstem, by elektorat PiS zaakceptował konflikt z całą Unią Europejską.  – tłumaczy.

Jego zdaniem, konflikt Saryusza-Wolskiego z Tuskiem miał przygotować wyborców na zbliżającą się wojnę z Unią Europejską.

– Myślę, że za chwilę Komisja Europejska wniesie kwestię przestrzegania praworządności w Polsce do Rady Europejskiej. Biorąc pod uwagę głosowanie w sprawie Tuska, wcale nie jestem pewien, że Węgrzy zablokują możliwość wprowadzenia sankcji wobec naszego kraju. I możliwe, że PiS już się na ten scenariusz szykuje – bo lepiej wykonać ruch wyprzedzający i pokazać, że Europa jest niemiecka, że Hollande i wszyscy inni przywódcy unijni są niemieckimi agentami. Wówczas jest uzasadnienie, dlaczego tak musimy się walczyć o godność, nawet nie licząc się z konsekwencjami finansowymi. – dodaje.

...

Zobacz również