Premier Beata Szydło zdecydowała zgodnie z propozycją minister Elżbiety Rafalskiej. Szefowa resortu pracy proponowała, by podwyżki emerytur w przyszłym roku były niskie. Rozporządzenie dotyczące przyszłorocznej waloryzacji już trafiło do Dziennika Ustaw.

Według tego planu, w przyszłym roku emerytury i renty wzrosną o niewielką wartość. Będą bowiem wyliczane przy pomocy najniższego wskaźnika wzrostu płac. Za takim rozwiązaniem już od kwietnia optowała minister rodziny i pracy, Elżbieta Rafalska. Co ciekawe, Rafalska, jeszcze jako posłanka opozycji, walczyła o znaczny wzrost emerytur.

„Proszę pamiętać, że pokrzywdzeni są przede wszystkim ci, którzy pobierają najniższe świadczenia” – mówiła z sejmowej mównicy w 2009 roku Elżbieta Rafalska.

Wraz z nową waloryzacją, która będzie miała miejsce w marcu 2017 roku, najniższe emerytury wzrosną o 1,5 zł, a najwyższe o 7 zł. ZUS już mówi o tym, że wciąż wzrasta liczba osób, które otrzymują świadczenia niższe od najmniejszej emerytury. W 2011 roku takich ludzi w całym kraju było 24 tys., a dziś to już 76 tys. osób.

Niskim podwyżkom świadczeń przeciwny jest Jan Guz, który stoi na czele Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Jak stwierdził, „sprawa podwyżek emerytur i rent nie jest jeszcze przegrana”.

„Czy sprawa przyszłorocznych podwyżek emerytur i rent jest już przegrana? Nie do końca. Ukazało się rozporządzenie, ale jeszcze można coś zmienić w trakcie prac nad budżetem państwa. Apelujemy o to do rządzących” – mówi Guz.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!

źródło: se.pl, fakt.pl
pt

...

Zobacz również