Rząd wysyła do Katalonii tysiące policjantów. "To początek wojny domowej"

Rząd wysyła do Katalonii tysiące policjantów. "To początek wojny domowej" Źródło: źródło: wikimedia.org

Atmosfera w Hiszpanii sięga zenitu. Sytuacja jest tak niestabilna, że jednostki policji są ściągane z najdalszych zakątków kraju, by uspokoić ludzi. Nic nie wskazuje jednak na to, by udało się to zrobić nawet całej armii mundurowych.

W piątek do portów w Barcelonie i Tarragonie przybiły łodzie pełne funkcjonariuszy policji. Z obu pokładów zeszło w sumie 6 tys. policjantów. Ich zadaniem jest opanowanie protestów ulicznych w Katalonii, które od środy destabilizują sytuację w kraju. Eksperci do spraw bezpieczeństwa ostrzegają, że Hiszpania jest o krok od wojny domowej. Wszystko przez to, że na 1 października władze autonomii katalońskiej ustaliły przeprowadzenie referendum dotyczącego ustanowienia Katalonii niepodległym państwem. Hiszpański rząd kategorycznie sprzeciwił się temu, a kiedy ostrzeżenia nie przyniosły skutku, do regionu oddelegowano ogromną liczbę policjantów. Protesty przeciw hiszpańskiej władzy z katalońskich ulic szybko przerodziły się w zamieszki. Cały region kraju został sparaliżowany. Policjanci zaczęli wchodzić do wszystkich budynków administracji i konfiskować komputery i przyrządzenia do głosowania. Aresztowano też wysoko postawionych katalońskich polityków. Chodzi o uniemożliwienie przeprowadzenia referendum. Żeby tego było mało - każdy funkcjonariusz publiczny popierający referendum został ukarany karą od 6 tys. do 12 tys. euro za dzień buntu. Za takich przeciwników Madrytu uznano nawet dyrektorów szkół i rektorów uniwersytetów, którzy pozwolili podopiecznym na protest. Jak mówi Jordi Turull, rzecznik katalońskiego rządu, wielu przedstawicieli administracji i polityków zwolniono z ich stanowisk. To bowiem jedyny sposób, by uchronić ich przed represjami. Pomimo takich zabiegów sytuacja nie uspokoiła się jednak ani o trochę. Policjantów wciąż przybywa w Katalonii, uczestnicy zamieszek walczą coraz zacieklej, a zwalniani urzędnicy dołączają do masowych protestów, by walczyć o niepodległość regionu. źródło: tvn24.pl

Następny artykuł