Dziennikarz Jakub Mendek poinformował, że ministerstwo środowiska podczas spotkania z Międzynarodową Unią Ochrony Przyrody zamierza wyjść z propozycją wykreślenia Puszczy Białowieskiej z listy Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ma to ułatwić wyrąb drzew w Puszczy.

W sobotę 4 czerwca do Polski ze specjalną wizytą przyjeżdżają członkowie Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, którzy zaniepokojeni ostatnim zwiększeniem wyrębu drzew, będą sprawdzać – na zlecenie UNESCO – jak wygląda sytuacja w Puszczy Białowieskiej. Ma to miejsce na podstawie specjalnych postanowień, na które zgodziła się Polska ubiegając się o wpisanie Puszczy na listę.

Jak z kolei poinformował dziennikarz radia TOK FM, Jakub Mendek, polskie władze będą starały się przekonać przybyłych ekspertów to wykreślenia Puszczy Białowieskiej z listy Światowego Dziedzictwa UNESCO.

fot. twitter
fot. twitter

Ministerstwo Środowiska oficjalnie jednak zaprzecza doniesieniom dziennikarza w specjalnym komunikacie.

 – Minister Środowiska nie zamierza wnioskować o wykreślenie Obiektu Światowego Dziedzictwa „Bialowieza Forest” z listy obiektów dziedzictwa przyrodniczego. W trakcie wizyty ekspertów IUCN w dniach 4-8 czerwca 2016 r. obiekt będzie wizytowany w odniesieniu do kryteriów przyrodniczych – czytamy w komunikacie resortu środowiska.

Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość oraz objęciu teki ministra środowiska przez Jana Szyszko zwiększono wycinkę drzew w znajdującej się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO Puszczy Białowiejskiej. Obóz władzy tłumaczy to „ratowaniem lasu”, jednak ekolodzy wskazują, że chodzi jedynie o pieniądze, ponieważ min. środowiska polecił wyrąb ponad czterokrotnie większej ilości drzew niż jest to potrzebne to ochrony Puszczy.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO


bh, źródło: newsweek

Zobacz również

Starannie wyselekcjonowane wiadomości z Polski i ze świata. Podajemy tylko informacje, a opinie pozostawiamy Czytelnikom. Przedstawiamy wiadomości bez cenzury i bez linii redakcyjnej.