Okrutna starość polskiego aktora. Został całkiem sam, jest niesamodzielny

Okrutna starość polskiego aktora. Został całkiem sam, jest niesamodzielny Źródło: fot. Wikimedia Commons

Roman Kłosowski jest niezwykle znanym polskim aktorem. Ma na swoim koncie wiele legendarnych, choć często drugoplanowych ról. Całe życie związany był z teatrem, kinem i telewizją. A teraz jest w tragicznej sytuacji. Musiał podjąć radykalną decyzję.

Roman Kłosowski słynie między innym z roli Romana Maliniaka w serialu "Czterdziestolatek". Miał charakterystyczny głos i wygląd. Swoim kunsztem aktorskim z każdej, nawet najdrobniejszej roli potrafił uczynić majstersztyk, który oglądało się z przyjemnością. Teraz jednak jest w niezwykle trudnej sytuacji. Został sam i jak przyznaje - nie jest samodzielny. Musiał podjąć radykalną decyzję o opuszczeniu ukochanego warszawskiego mieszkania. Przeniósł się do domu opieki pod Łodzią.

Roman Kłosowski ciężko przeżywa swoją starość

Wszystko zaczęło się jeszcze kilka lat temu. W 2013 roku zmarła jego żona Krystyna, z którą aktor był przed 58 lat. Od tego momentu Kłosowski musiał porzucić swój zawód. Nie był w stanie dalej występować na deskach teatralnych, bowiem niemal całkowicie stracił wzrok oraz zmagał się z wieloma innymi schorzeniami. Jednak jeszcze przez te ostatnie lata mógł żyć w swoim mieszkaniu przy Placu Zbawiciela w Warszawie. Było to możliwe dlatego, że wspierała go sąsiadka, pani Ala. Kobieta przychodziła codziennie, robiła aktorowi śniadanie, później wspólnie planowali dzień. Pilnowała go i mu pomagała. Teraz jednak kobieta zmarła, a artysta został sam. - Nie jestem samodzielny, trzeba się mną opiekować, a w Warszawie nie mam nikogo, kto by się tego mógł podjąć. Mój syn z rodziną mieszka w Łodzi - mówi smutno Roman Kłosowski. - Kiedy pani Ala odeszła, w trosce o moje zdrowie trzeba było podjąć decyzję, co ze mną dalej. Bo ja jestem schorowany. Coraz bardziej brakuje mi sił, mam już tyle chorób, do tego kłopoty z poruszaniem się... Starość to nie jest bajka. Muszę mieć zapewnioną opiekę medyczną, miejsce i sprzęt do rehabilitacji - dodaje.

Roman Kłosowski musi wyjechać

Już wcześniej sugerowano artyście, by przeniósł się do domu dla emerytowanych aktorów w Skolimowie. On jednak za żadne skarby nie chciał wyprowadzić się z ukochanego mieszkania w Warszawie. Urządzał je w latach 70. ze swoją żoną. Ma tam ukochany fotel, w którym - kiedy zaczął tracić wzrok - siadał i słuchał, jak żona mu czyta. - Najlepiej mam u siebie i nic tego nie zmieni - mówił wówczas. Teraz sytuacja się jednak zmieniła. Decyzja zapadła w okolicach Wielkanocy. Aktor przeniósł się do domu opieki oddalonego ok. 50 km od Łodzi. Tam ma zapewnioną profesjonalną opiekę i wszelki potrzebny sprzęt medyczny. - Syn z synową mieszkają w Łodzi i odwiedzają mnie, kiedy tylko mogą. A tu, na miejscu, też mam miłe towarzystwo, personel jest pomocny, bardzo to doceniam. Ale wiadomo, że nie ma jak w domu. Moje mieszkanie w Warszawie stoi puste, nikt w nim nie mieszka. Gdyby była szansa na powrót do domu, ja na pewno nie będę się bronił - mówi teraz Roman Kłosowski. Nadal ma nadzieję na to, że będzie mógł wrócić do swojego ukochanego mieszkania. Do tego jednak potrzeba osoby, która mogłaby z nim zamieszkać, a na razie nikogo takiego nie ma.
Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.
WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Był bohaterem, któremu zawdzięczaliśmy wolność. Nie żyje
  2. Na dobre zapisał się w historii nauki. Świat opłakuje jego śmierć
  3. Gigantyczny dramat znanej aktorki. "Krew zalała mi głowę. Nie wiedziałam, czy przeżyję"
Następny artykuł