Kuzyn Kaczyńskiego zabrał głos ws. taśm. Zaczął się tłumaczyć

Kuzyn Kaczyńskiego zabrał głos ws. taśm. Zaczął się tłumaczyć Źródło: Fot. YouTube / Fakty RMF FM

Rodzina Kaczyńskiego po wybuchu afery taśmowej jest numerem jeden z Polsce. Mowa o nich nie cichnie. Obecnie w partii Prawa i Sprawiedliwości trwa śledztwo, kto nagrał Jarosława Kaczyńskiego. Kuzyn prezesa PiS, który był obecny na spotkaniu, teraz się tłumaczy. 

Rodzina Kaczyńskiego została wystawiona na próbę. Media spekulują, że to właśnie kuzyn prezesa PiS, Grzegorz Tomaszewski, mógł podłożyć podsłuch. Na spotkaniu w gabinecie Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej poza samym zainteresowanym byli jeszcze austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, jego żona, tłumaczka Karolina Tomaszewska oraz kuzyn Kaczyńskiego, Grzegorz Tomaszewski właśnie. Celem spotkania było dogadanie się w spawie budowy dwóch wieżowców w Warszawie. Kierować budową miała spółka należąca do Instytutu Lecha Kaczyńskiego. Na ujawnionych nagraniach przez "Gazetę Wyborczą" dowiadujemy się, że spółka dokonała zlecenia na budowę "K-Towers", czyli skrót od nazwiska braci Kaczyńskich. Ważną kwestią w tej sprawie jest fakt, że prezes PiS nie zapłacił miliona złotych za wykonaną pracę biznesmenowi.

Rodzina Kaczyńskich. Kto nagrał prezesa PiS?

Podczas rozmowy słyszymy, że Gerald Birgfellner domaga się pieniędzy. Natomiast Jarosław Kaczyński proponuje drogę sądową. Rozmowie przysłuchiwał się Grzegorz Tomaszewski. Kuzyn prezesa PiS dla „Super Expressu” opowiedział o przebiegu spotkania. - Miała być ta sprawa załatwiona polubownie w wyniku procesu sądowego a poszła w innym kierunku… Nie ma zobowiązania między Srebrną, a tym panem z Austrii. Nie ma innych dokumentów na to, żeby zapłacić. Na tych nagraniach nigdy nie było mowy o omijaniu prawa czy malwersacjach. Nie ma tytułu do zapłacenia temu biznesmenowi z Austrii - wyjaśnia Tomaszewski. Tomaszewski zaznacza także, że to nie on podłożył podsłuch w gabinecie Kaczyńskiego. - Tak to wygląda niestety, że jeden z członków szeroko pojętej rodziny nagrał Jarka. Dziś nie ma raczej zaufanych ludzi. Do rodziny ma się jakieś zaufanie, ale to się po tych nagraniach zmieniło. Nie nagrywałem prezesa i nie sądzę, żeby prezes siebie nagrywał - przekonuje. Dodaje, że teren o którym mowa na nagraniu powinien być dobrze wykorzystany. Podkreśla również, że "cała ta sprawa to nie jest żadna afera".
DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ:

Co poszło nie tak?

Rzecznik prezydenta Warszawy tłumaczy, dlaczego nie wydano zgody na budowę wieżowca. - Była ona bardzo mocno uzasadniona, a odwołanie od niej było z kolei bardzo niemerytoryczne. Chodzi oczywiście o Srebrną 16. Szalenie istotne jest to, że w procesie decydowania o udzieleniu takiej zgody, bierze się pod uwagę sąsiedztwo inwestycji. Sąsiedztwo określa się jako trzykrotność szerokości działki, a szerokość w tym przypadku wynosi 50 metrów. A zatem w promieniu 150 metrów nie ma budynku. Wieżowce Kaczyńskiego po prostu w tym miejscu nie mogą stanąć - powiedział dla "Wirtualnej Polski" Kamil Dąbrowa. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:
  1. Opublikowano NOWE taśmy Kaczyńskiego. Prezes PiS o swoim majątku
  2. PiS reaguje na aferę taśmową. Posypią się pozwy?
  3. Czym zajmuje się Instytut im. Lecha Kaczyńskiego? Wejść można tam tylko za zgodą prezesa PiS.
  4. Barbara Kurdej-Szatan poważne chora. Wyniki badań są bardzo złe
  5. Z kim ma dziecko Omenaa Mensah? To jak nazywa się jej syn, to dla wielu TOTALNE zaskoczenie
Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News