Odebrane dzieci nie chciały wrócić do domu, były bite i wyzywane. Sąd zdecydował inaczej

Odebrane dzieci nie chciały wrócić do domu, były bite i wyzywane. Sąd zdecydował inaczej Źródło: Pixabay / Pexels

Dzieci zostały natychmiast odebrane rodzicom, gdy wyszło na jaw, jak kobieta i jej partner je zaniedbywali. W ich domu dochodziło do aktów przemocy. Skierowano je do rodzin zastępczych, jednak sąd podjął inną decyzję.

Dzieci już od pewnego czasu były nadzorem lokalnego ośrodka opieki społecznej. Czwórka rodzeństwa, która w końcu została odebrana kobiecie i jej konkubentowi, wcale nie chciała wracać do mamy. Miały już dość, w domu czekały na nie tylko wyzwiska i przemoc. Sąd jednak zadecydował inaczej. 

Dzieci były po opieką ośrodka. Zdecydowano o zabraniu ich z domu

Ośrodek pomocy społecznej, współpracując ze szkołą, zdecydował o przekazaniu czwórki rodzeństwa do rodzin zastępczych, ze względu na bardzo złe warunki, panujące w ich domu rodzinnym. Dwie dziewczynki i dwóch chłopców wychowywała matka i jej konkubent. W domu panowała bieda, dochodziło do przemocy fizycznej i psychicznej. 

– Informacje, które do nas trafiły, ścięły mnie z nóg. Od pana konkubenta do dzieci kierowane są takie epitety… tak nie mówi się nawet do dorosłych osób. W mojej ocenie dzieci już zbyt długo cierpiały w tej rodzinie – przekazała Marzena Brac, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu.

Placówki wspólnie podjęły decyzję o skierowaniu dzieci do tymczasowych domów zastępczych. Dla rodzeństwa było to wybawienie od dramatycznej sytuacji w domu rodzinnym. Dzieci nie stawiały żadnego oporu.

– Bałam się reakcji dzieci, płaczu. Ale tu dzieci były spokojne, wiedziały, co się z nimi stanie. Nie było po nich widać, że się stresują. Bawiły się, układały ze mną klocki, były zadowolone i uśmiechnięte – powiedziała Małgorzata Guziewicz, dyrektor szkoły podstawowej, do której uczęszcza rodzeństwo.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Sąsiedzi potwierdzają, że w domu rodzeństwa dochodziło do przemocy. Ich opowieści są przerażające. Mieszkańcy widzieli, że dzieci chodzą głodne, dochodziło do tego, że kradły lub wybierały resztki ze śmietnika. Według jednego z sąsiadów, w rodzinie mogło dochodzić również do molestowania seksualnego.

– Słyszałem wulgarne słowa: „Obliż, wyliż mi ch…”, takie tam bzdury. Wypowiadane były do córek. To 11-letnie dziewczynki. Albo mówił, że „wyr… ją w d…” A dlaczego dzieci cieszyły się, że stąd jadą, to można sobie odpowiedzieć – relacjonował mężczyzna.

Dzieci nie chciały wracać do domu

Dzieci przekazano do rodzin zastępczych, ale już następnego dnia, sąd nakazał oddanie ich matce. W placówce zastępczej została tylko jedna z dziewczynek, która stanowczo odmówiła powrotu do domu.

Dzisiaj grzeje: 1. "Mroczne znalezisko na lotnisku. Gdy walizka się otworzyła, oczom celników ukazał się straszny widok "
2. Gwiazda Ranczo przekazała smutne słowa i błaga o pomoc. Potrzeba ponad 2 milionów złotych

Szkoła i ośrodek opieki społecznej odwołały się od decyzji sądu. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się nad rodzeństwem, ale matka dzieci nie widzi nic złego w swoim postępowaniu. 

– Padają bezpodstawne oskarżenia. Jakby były zasadne, to by mi chyba dzieci nie oddali. Mam dosyć stresu, prawdopodobnie jestem w ciąży. Czy zarzuty pod adresem konkubenta są prawdziwe? – Nie, moich dzieci nie było wtedy w domu. Niektórzy sąsiedzi się na mnie uwzięli, dlatego takie rzeczy gadają - powiedziała dziennikarzom TVN.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Anna Jantar byłaby zachwycona. Wnuczka odziedziczyła cechy babci i mamy
  2. Nadchodzą ważne zmiany terminów 500 plus. Pieniądze będą przyznawane na innych zasadach
  3. Suczka urodziła niezwykłe szczenię. Podobnych jest tylko 4 na świecie
  4. Gwiazda disco polo i "Barw szczęścia" pokazała zdjęcie ze szpitala. Łzy same cisną się do oczu
  5. Popularny produkt niszczy tarczycę i powoduje nowotwór. Lepiej natychmiast wyrzuć go z lodówki

źródło: TVN

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News