Bayern znów wygrywa, Robert Lewandowski nie miał szczęścia pod bramką

Bayern znów wygrywa, Robert Lewandowski nie miał szczęścia pod bramką Źródło: Wikipedia

Robert Lewandowski wraz z Bayernem Monachium postawił dziś kolejny krok na drodze do mistrzostwa Niemiec. Drużyna Polaka pokonała Werder Brema, lecz polski napastnik nie zaliczył wymarzonego występu. Najważniejsze są jednak dla niego trzy punkty.

Robert Lewandowski po raz kolejny wystąpił dziś w pierwszym składzie Bayernu Monachium. Polski napastnik może liczyć na pewne miejsce w składzie Bawarczyków, którzy pewnie zmierzają po kolejny tytuł mistrzowski. Dziś drużyna Polaka postawiła kolejny bardzo ważny krok na drodze do ostatecznego triumfu. Piłkarze prowadzeni przez Niko Kovaca pokonali Werder Brema, spisując się zgodnie z oczekiwaniami ekspertów.

W 30. kolejce niemieckiej Bundeslidzie Bayern pokonał Werder Brema 1:0 po bramce Niklasa Sule. Decydujący gol padł dopiero w ostatnim kwadransie spotkania, a bardzo wiele osób spodziewało się, że może dziś dojść do niespodzianki wobec słabej skuteczności obu drużyn w ofensywie. Bawarczycy udowodnili jednak, że nie bez powodu są faworytami do zwycięstwa w lidze.

Robert Lewandowski nie zachwycił

Bayern Monachium nie zaprezentował się w dzisiejszym meczu szczególnie dobrze. Drużyna Niko Kovaca miała spore problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, a gdy już udawało jej się zapędzić pod bramkę Werderu, to świetnie radził sobie Jiri Pavlenka, czeski golkiper drużyny z Bremy. Długo wydawało się, że zachowa on czyste konto.

Wszystko uległo zmianie, gdy w 75. minucie gry do siatki trafił Niklas Sule. Kibicom Bayernu spadł wówczas wielki kamień z serca, bo ewentualna strata punktów mogłaby oznaczać, że mistrzowie Niemiec spadną na drugie miejsce w tabeli kosztem Borussii Dortmund.

Robert Lewandowski nie strzelił gola, ale Bayern wygrał

Piłkarze z Dortmundu rozegrają swoje spotkanie jutro, a jego stawką jest utrzymanie kontaktu punktowego z Bayernem. Na ten moment przewaga lidera z Monachium wynosi cztery punkty, ale jutro może zmniejszyć się o trzy oczka.

Robert Lewandowski nie spisał się z dobrej strony, był niewidoczny i nie stworzył większego zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Jiri Pavlenkę. Polski napastnik nie rozegrał dobrego spotkania, jednak wciąż może cieszyć się z prowadzenia w tabeli strzelców. Wszystko wskazuje na to, że kapitan reprezentacji Polski obroni tytuł króla strzelców ligi niemieckiej.

Następny artykuł