Dorobek życia Janowskiego upada na naszych oczach! Jeden człowiek wszystko zepsuł

Dorobek życia Janowskiego upada na naszych oczach! Jeden człowiek wszystko zepsuł Źródło: Fot. YouTube / 15 cm Konrada

Robert Janowski przez wiele lat był prowadzącym kultowego programu "Jaka to melodia". Show było kojarzone z jego prowadzącym, bowiem to on nadawał mu niepowtarzalnego klimatu. Dorobek życia, na który pracował przez 21 lat właśnie upada na naszych oczach z winy jednego człowieka.

Robert Janowski jest niemal ojcem programu "Jaka to melodia". Mężczyzna na jego sukces pracował przez wiele lat, co poskutkowało wierną publicznością oraz wysokimi wskaźnikami oglądalności. Niestety, jak mawiał klasyk, "nic nie może wiecznie trwać". Cała praca prowadzącego poszła na marne. Przyszedł ktoś nowy i nie potrafił zadbać o to, co zastał.

Drastyczny spadek oglądalności. Stacja popełniła poważny błąd

"Jaka to melodia" nie narzekała na brak widzów. Średnia oglądalność w sezonie 2017 / 2018 wynosiła aż 1,86 miliona osób, co jest bardzo dobrym wynikiem. Ta sytuacja diametralnie się zmieniła, gdy stery przejął nowy prowadzący - Norbi. Aktualnie "melodię" ogląda już tylko 1,38 miliona widzów. Spadek oglądalności o pół miliona to dla Telewizji Polskiej bardzo poważny problem. Jeśli tendencja spadkowa w dalszym ciągu będzie się utrzymywać, to dalsze losy programu mogą stanąć pod ogromnym znakiem zapytania. Wierni fani Janowskiego, który niewątpliwie trzymał poziom i klasę teleturnieju są zdania, że Norbi robi z siebie pajaca i tego nie da się już oglądać. Robert Janowski nie komentuje nowych wyników oglądalności. Jest mu tylko ogromnie przykro, że nawet do programu rozrywkowego wedrzeć musiały się polityczne podziały. - Nigdy nie przypuszczałem, że rozrywka tak mocno pomiesza się z polityką. Przetrzymałem jakoś dziewięciu prezesów TVP. Najwyraźniej do dziesięciu razy sztuka - smutno wyznał.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Robert Janowski w konflikcie z Norbim. Nie jest przyjemnie

Norbi zdaje się nie zauważać problemu. Swoją decyzję o przyjęciu propozycji uargumentował tym, że takie są prawa show biznesu i że Robert Janowski z całą pewnością go zrozumie. - Gdy nowy producent do mnie zadzwonił, w pierwszej chwili pomyślałem, że przecież nie będę walczył z taką legendą, jaką jest Robert Janowski. Ale później doszedłem do wniosku, że taka szansa może się więcej nie powtórzyć. Szanuję dokonania Roberta, ale takie są reguły show-biznesu. Myślę, że on to także rozumie. Chciałbym go pożegnać albo zaprosić do programu, ale to nie jest moja decyzja. Ja zostałem wybrany na prowadzącego i zamierzam to zrobić najlepiej, jak potrafię - oznajmił w jednym z wywiadów. Niestety, Robert Janowski ma w tej kwestii zupełnie odmienne zdanie. Oświadczył, że on nigdy by się tak nie zachował. - To wypowiedział się za mnie, bo ja nie zrobiłbym tego samego. Pierwsze, co bym zrobił, to zadzwoniłbym. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że dostaję ofertę prowadzenia np. "Milionerów" i nie wykonuję telefonu do Huberta Urbańskiego z pytaniem, o co chodzi. Takie chyba są reguły show-biznesu - wyznał.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Myśleli, że mają wyłączony mikrofon. Widzom DDTVN odebrało mowę
  2. Szokujący wyciek z Pałacu Buckingham! Meghan nie odpuści, to skończy się tragicznie
  3. Dlaczego nie mam ochoty się kochać? Ekspert tłumaczy
  4. Ten film łamie serca. Żona wielkiego, zmarłego człowieka zrobiła coś niezwykłego
  5. Wstrząsająca relacja z porodu wstrząsnęła krajem. „Córka wisiała mi między nogami
Następny artykuł