Reporter TVP w ogniu krytyki. "Nowe oblicze rozrywki w propagandówce"

Reporter TVP w ogniu krytyki. "Nowe oblicze rozrywki w propagandówce" Źródło: wiadomosci.tvp.pl

Nie cichną echa niedawnych zajść pod siedzibą TVP, podczas których doszło do ataku na Magdalenę Ogórek. Okazuje się, że nie była ona wówczas jedynym dziennikarzem stacji przebywającym pod budynkiem. Jeden z reporterów pojawił się na miejscu, a jego zachowanie zostało poddane ogromnej krytyce.

TVP mierzy się z kolejnymi protestami wymierzonymi w jej przekaz, które wydają się przybierać na sile. Nikt jednak nie chce dopuścić do konfliktu, który niesie za sobą przemoc fizyczną. Niestety, pod siedzibą Telewizji Polskiej mogło ostatnio dojść do tragedii. Podczas protestu, gdzie za cel przyjęto Magdalenę Ogórek, ucierpieć mogła zarówno dziennikarka, jak i demonstranci. W całym zamieszaniu zaistniała jeszcze jedna dziwna okoliczność, która uwzględnia innego reportera TVP.

Reporter TVP ostro krytykowany po proteście

Mikołaj "Jaok" Janusz od kilku miesięcy jest współpracownikiem TVP, a można go oglądać w programie "W tyle wizji", który współprowadzi Magdalena Ogórek. Reporter znany jest przede dzięki kanale na YouTube "Pyta.pl", gdzie często dopuszcza się przeróżnych prowokacji na zwolennikach każdej ze stron politycznych. Podczas słynnego zajścia pod siedzibą publicznego nadawcy pojawił się w dosyć niecodziennym przebraniu, a całość uwiecznił na filmie. Wiele osób zarzuca mu, że stawił się tam tylko dlatego, żeby celowo zaognić konflikt. Stacja będąca pod opieką Jacka Kurskiego postanowiła się bardzo szybko odciąć od jego działalności. - Nie był tam wysłany przez Telewizyjną Agencję Informacyjną i nie reprezentował TVP (...) Protestujący bardzo szybko go rozpoznali i zareagowali agresją na jego obecność. W wyniku przepychanki do jakiej doszło, Pan Janusz został poturbowany i zraniony, co zgłosił do właściwych organów - można przeczytać w oświadczeniu wydanym przez Telewizyjną Agencję Informacyjną. Główny zainteresowany stwierdził, że przebrał się, gdyż protestujący nie chcieli go przepuścić. - Chciałem się dostać do budynku A. Protestujący stoją tam od dwóch tygodni i było to niemal niemożliwe. Ale dobrze mi szło, tylko ten gruby gość krzyknął "Pyta" i się na mnie rzucili - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską.
DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ I FILMEM Takie wyjaśnienia raczej nie trafiają do telewidzów i internautów, którzy bardzo mocno krytykują prowokacyjne działania reportera. - Jeśli tak ma wyglądać nowe oblicze rozrywki i satyry w propagandówce, to ja podziękuję. Ucho niezagrożone - stwierdza jeden z komentujących. - Okazuje się, że TVP organizuje protesty przed swoim budynkiem. To przypomina radiostację "Gliwice". Dobre wzory - dodaje kolejny internauta. - Ustawka kolejna i prowokacja. Po*ebani pisowscy piarowcy, bo normalny człowiek by tego nie zrobił - można przeczytać w jednym z wielu negatywnych komentarzy. ZOBACZ TAKŻE
  1. Schował się w suficie przed policją. Zobacz, jak wpadł w ręce funkcjonariuszy 
  2. Zaskakujące powiązania Jackowskiego. Tak zaczęła się kariera jasnowidza 
  3. Okrzyknięto ją „nową Korą”. Kim jest Karolina Gibik?
  4. Zarobki Poli Raksy to wielka tajemnica. Jaką emeryturę dostaje?
  5. HGA Media – duży sukces firmy, szansa na karierę dla młodych
  Następny artykuł