PZPN podjął kontrowersyjną decyzję o ograniczeniu kontaktów dziennikarzy z reprezentantami Polski. Rzecznik związku tłumaczy decyzję tym, że przez dziennikarzy panuje w drużynie chaos. W sieci i środowisku dziennikarzy sportowych zawrzało.

PZPN zadecydował – dziennikarze nie mogą przebywać blisko piłkarzy w okresie zgrupowań. Wyjątkiem od tej reguły i de facto jedynymi okazjami na rozmowę face to face będą konferencje prasowe i tzw. dni medialne. W trakcie tych ostatnich piłkarze i cały sztab szkoleniowy „oddają” się do dyspozycji mediów sportowych.

PZPN ogranicza kontakt piłkarzy z mediami

– Nie będziecie zadowoleni, ale chcemy unormować zasady współpracy z mediami podczas zgrupowań. Gdy jest was pełno w hotelowym lobby, robi się zamieszanie – cytuje rzecznika reprezentacji Polski Jakuba Kwiatkowskiego portal eurosport.interia.pl.

Kwiatkowski zapewnił, że nie chodzi o ograniczenie dostępu dziennikarzy do piłkarzy, a tylko o „uporządkowanie tych kontaktów”.

Poruszenie w środowisku. Tłumienie krytyki?

Decyzja wywołała niemałe poruszenie. Spore grono obserwatorów uważa, że to na dziennikarzy zrzucono słabą dyspozycję biało-czerwonych w ostatnich meczach.

Sprawę skomentował sam prezes PZPN Zbigniew Boniek. Wskazał, że na dziennikarzy mieli się żalić klienci hotelu w Katowicach, gdzie zatrzymała się kadra przed meczem z Ligi Narodów.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Największe skandale na stadionach [ZDJĘCIA]

– W katowickim hotelu skarżyli się jego klienci i pracownicy na tłumy dziennikarzy z kamerami, które utrudniały poruszanie się po obiekcie – tłumaczył dla eurosport.interia.pl prezes PZPN.

I zaznaczył, że w żadna z „poważnych federacji” piłkarzy nie pozwala dziennikarzom na taką samowolkę.

PZPN chce jednocześnie zdyscyplinować co bardziej medialnych piłkarzy, którzy mają na karku nie tylko dziennikarzy, ale sponsorów. Teraz wszystko ma „przechodzić” przez rzecznika i biuro prasowe kadry.

Nowy, kontrowersyjny pomysł

Pomysł, jak nietrudno się domyśleć, nie zyskał uznania w oczach dziennikarzy sportowych. Na Twitterze opinię w sprawie wyraził Tomasz Włodarczyk, zastępca red. naczelnego „Przeglądu Sportowego”.

– Piłkarze i tak musieli zawsze zgadzać się na rozmowy. Jeśli nie wywiady, znajdą inne zajęcie. Wszyscy przeżyją. Nie wiem tylko, jaki konkretnie ten zabieg ma dać efekt – napisał.

Szybko odpisał mu prezes Boniek, powielając wcześniejsze słowa o takich standardach w reprezentacjach na Zachodzie. Sam jednak przekonuje, że dotychczasowa forma współpracy, idealnie współgrająca z wolnym zawodem, była w porządku.


ZOBACZ TAKŻE:

  1. To KONIEC Bońka? MEGA AFERA w PZPN wyszła na jaw
  2. Potężny cios w PZPN. I to ze strony samego Lewandowskiego
  3. Meghan Markle jest W CIĄŻY! Dziecko przyjdzie na świat WIOSNĄ!
  4. Koszmar stanie się prawdą? Polacy narażają swoje zwierzęta na chorobę i śmierć

Czym jeździ Lewandowski? Boskie auta gwiazd futbolu [ZDJĘCIA]

Zobacz również