Protesty w Warszawie, do których doszło pod koniec zeszłego miesiąca, odbiły się szerokim echem w mediach, głównie za sprawą ich intensywności. Policja użyła gazu i aresztowała wielu uczestników zgromadzeń. Jeden z nich znalazł się na celowniku PiS.

Ostatnie zajścia były częścią walki opozycji i jej zwolenników o zahamowanie prowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwość reformy sądownictwa. Podobnie jak zeszłego lata były tłumne i zdecydowane nawet na szarpaniny z policją.

26 lipca protestowano zarówno pod Sejmem RP, jak i pod Pałacem Prezydenckim. Mundurowi nie mieli łatwo, gdyż demonstranci obrzucali ich obelgami i próbowali przerwać kordon, którym zostali otoczeni. Jeden z uczestników protestów miał być nawet pobity przez funkcjonariuszy.

Podobny przebieg miały wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu. To właśnie tam powstało słynne nagranie z okrzykniętym „prowokatorem” mężczyzną.

Szukał go PiS, teraz przerywa milczenie

Zachowujący się agresywnie mężczyzna wyraźnie prowokował policjantów do podjęcia przeciw niemu akcji bezpośrednich. Prokuratura postawiła mu nawet zarzut użycia wobec nich przemocy.

W wywiadzie dla OKO.press wyjawił, jak się nazywa i czym się zajmuje. Wbrew oczekiwaniom wielu internautów i przeciwników rządu nie jest opłaconym przez PiS prowokatorem, a nazywa się Michał Modlinger.

– Jestem na piątym roku na wydziale operatorskim w szkole filmowej w Łodzi. Zależy mi, żeby kojarzono mnie jako operatora filmowego, a nie jako awanturnika. Oczywiście nie chodzi o to, żeby odcinać się od tego, że nie popieram obecnego rządu – przekonuje Modlinger.

Mężczyźnie postawiono już pierwsze zarzuty. Prokuratura dopatrzyła się w jego zachowaniu przemocy wobec policjantów, którzy ochraniali protesty w Warszawie.

– Wbrew pozorom głównym zarzutem nie jest naruszenie nietykalności policjanta, tylko “używanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu zaniechania prawnej czynności służbowej”, czyli art. 224 par. 2 kodeksu karnego oraz używanie słów uważanych powszechnie za obraźliwe [art. 141 kodeksu wykroczeń – red.]. Może chodzi o “ZOMO”? – dodaje.

Jak twierdzi, choć go poszukiwano, wcale się nie ukrywał. Modlinger powiedział również, że osobiście stawił się na policji, by umówić się na przesłuchanie. Opowiedział też o powodach agresji. Wywołało ją otoczenie przez mundurowych grupy osób, w której znajdował się nauczyciel z jego dawnego liceum.

– Zorientowałem się, że jedną z tych osób jest nauczyciel z mojego liceum przy ul. Bednarskiej. Nigdy mnie nie uczył, ale zawsze był aktywną postacią i zawsze darzyłem go sympatią, jak chyba wszyscy. To sprawiło, że byłem bardziej emocjonalnie poruszony tą sytuacją. Starałem się jakoś do nich dotrzeć – wyjawił opozycjonista.

Przeciw czemu odbył się protesty w Warszawie?

Złość obywateli wywołała oczywiście reforma sądownictwa. Pod koniec lipca Sejm i Senat przyjęły nowelizacje ustaw o KRS i SN. Protest skupił się na hasłach antyrządowych, ale również osobistych zwrotach do Andrzeja Dudy, którego proszono, by ustaw nie podpisywał. Ku ich rozczarowaniu protesty w Warszawie nie przyniosły skutku, a prezydent podpisał przedłożone mu dokumenty.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Dorota Wellman skrytykowała młodych Polaków. Mocne słowa
  2. Ale wstyd! Kaczyński upodlił ministra PiS przed kamerami
  3. Wojna za kulisami TVN! Dwie największe gwiazdy urządziły burdę

Krakus na prezydenta Warszawy?! Internauci SZYDZĄ z kandydatury Trzaskowskiego [ZDJĘCIA]

Tusk na prezydenta? Internauci bezpardonowo rozprawiają się z tym pomysłem...

Zgadzasz się z reformą sądownictwa?

Zobacz Wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz również