Takie rzeczy nie zdarzają się często, ale kiedy już do nich dojdzie to najczęściej odbijają się szerokim echem w opinii publicznej. Ujawniono „operację Sejm”. Wygląda na to, że PiS będzie miał naprawdę duże kłopoty.

Jakiś czas temu wybuchł skandal związany z inwigilowaniem polityków opozycji, jako pierwsza doniosła o tym „Wyborcza” już w ubiegłym roku. Według niektórych dziennikarzy w „operację Sejm” w lipcu 2017 r. zaangażowano setki tajniaków. Teraz wyciekły zupełnie nowe dokumenty.

Po napisaniu przez „Gazetę Wyborczą” artykułu „Policja inwigiluje Obywateli RP i posła Ryszarda Petru” dotyczącego procederu obserwowania uczestników lipcowych protestów, wybuchł skandal i posypały się oskarżenia o przekroczenie uprawnień przez Komendę Stołeczną Policji. Po tym wydarzeniu były szef Nowoczesnej Ryszard Petru wytoczył policji proces. Sprawa przycichła aż do teraz, ponieważ wyciekły nowe informacje.

Sejm pod obserwacją

Zgodnie z informacjami pochodzącymi z akt sprawy Petru, policja miała prowadzić swoje działania operacyjne od 16 do 21 lipca włącznie. Liczba policjantów biorących udział w zabezpieczeniu wahała się od 611 (16 lipca) do 2337 (21 lipca), łącznie w ramach operacji, na ulicach Warszawy znalazło się ok. 11 tys. policjantów. Do ich zadań, w zależności od podoperacji, do której zostali przydzieleni, należały różne rzeczy.

Było to między innymi zabezpieczenie okolic Parlamentu, Pałacu Prezydenckiego, Sądu Najwyższego i budynku TVP przy Pl. Powstańców Warszawy, a także gmachu TVP przy ul. Woronicza. Ponadto, niektórzy funkcjonariusze gromadzili dokumentację procesową i koordynowali osadzenie osób zatrzymanych. Niektórzy musieli również zapewnić bezpieczeństwo ruchu w rejonach protestów i wsparcie w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń, a także zabezpieczenie operacyjne prowadzonych działań.

– Część tych działań – jak np. odnotowywanie haseł z transparentów czy osób przemawiających ze sceny – w ogóle nie jest zadaniem policji. Część mogła z powodzeniem realizować prewencja, w znacznie mniejszej liczbie. Z praktycznego punktu widzenia, wykorzystanie policjantów operacyjnych do tej akcji miało sens tylko, gdy protestujący chcieli zablokować Sejm. I rzeczywiście bardzo sprawnie zbierali informacje o posunięciach osób blokujących – powiedział portalowi „Oko.press” jeden z byłych funkcjonariuszy KSP.

Według statystyk Urzędu m.st. Warszawy w kulminacyjnym momencie lipcowych protestów uczestniczyło w nich 50 tys. osób, biuro prasowe Komendy Stołecznej policji podało informację o 14 tys. protestujących.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Tak wyglądały protesty przeciw zmianom w sądownictwie [ZDJĘCIA]
  2. Kocioł pod Pałacem Prezydenckim. Policja tłumi protest opozycji
  3. Pierwszy tatuaż, co muszisz wiedzieć zanim go zrobisz
  4. Myśleliście ze smoki nie istnieją, myliliście się
Sejm
fot. wikimedia.org
Sejm
fot. wikimedia.org
Sejm
fot. wikipedia.org

Tak wyglądały protesty przeciw zmianom w sądownictwie [ZDJĘCIA]


Największe awantury w polskim Sejmie [ZDJĘCIA]

Źródło: msn.com

Zobacz również