Propaganda zbiera żniwo. Lekarze biją na alarm, tak źle jeszcze nie było

Propaganda zbiera żniwo. Lekarze biją na alarm, tak źle jeszcze nie było Źródło: fot. Max Pixel

Legarze biją na alarm, tak źle nie było jeszcze nigdy. Zabójcza propaganda zbiera żniwo. Jeśli ludzie się nie opamiętają to czeka nas prawdziwy kryzys, który ciężko będzie lekarzom opanować.

Szczepionki od lat wzbudzają wiele kontrowersji i są przedmiotem sporu między rodzicami. Wielu z nich twierdzi, ze są one szkodliwe. Teraz ta propaganda zbiera żniwo. ZOBACZ TAKŻE: Prezydent Duda podpisał ustawę o przymusowych szczepieniach

Propaganda zbiera żniwo

Przez lata szczepionki uważane były za dobro i wielkie osiągnięcie ludzkości. Niestety, w pewnym momencie pojawiły się głosy, że są one bardziej szkodliwe niż pomocne i się zaczęło. Popularność ruchów antyszczepionkowych rośnie w Polsce z prędkością światła. Liczba dzieci, których rodzice odmówili spełnienia tego obowiązku, zwiększa się co roku o ok. 30 proc. ZOBACZ TAKŻE: Antyszczepionkowcy biorą się za zwierzęta. Namawiają do nieszczepienia psów

Szczepionki to ich zdaniem zło

Najwięcej z przypadków odmów dotyczy szczepień wykonywanych w pierwszej dobie życia (przeciw WZW B i gruźlicy), a także MMR (odra, świnka i różyczka). To właśnie one uznawane są przez ruch antyszczepionkowy za jedne z najbardziej niebezpiecznych. W mediach społecznościowych pełno jest historii rodziców, którzy twierdzą, że szczepionki to samo zło. Opowiadają o tym, że ich dzieci rozwijały się zdrowo i nic im nie dolegało do momentu, w którym zostały zaszczepione. Naukowcy twierdzą, że nie ma żadnych naukowych dowodów na szkodliwość szczepionek. Regularnie wykazują, ze postulaty antyszczepionkowców nie mają racji bytu. ZOBACZ TAKŻE: Wybuch epidemii w całych Czechach. Czy grozi nam to w Polsce?

Poważne konsekwencje

Propaganda ta ma bardzo poważne konsekwencje. Na przykład w Rumunii w 2016 r. zmarło na odrę 17 dzieci, które nie były szczepione. Zgodnie z zaleceniami WHO, aby szczepienia były skuteczne, muszą obejmować ponad 95 proc. populacji. W Polsce ten współczynnik zaczyna spadać. - W Polsce rośnie liczba obcokrajowców, uchodźców. Jeśli ktoś niezaszczepiony zetknie się z osobą chorą, nie jest w żaden sposób zabezpieczony. Tak było na przykład dwa lata temu w Niemczech, gdzie przyjechała grupa emigrantów z Bośni i Hercegowiny. Zarazili oni odrą również Niemców - mówi rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Jan Bodnar. Źródło: fakty.interia.pl Następny artykuł