Prezydent wielkiego kraju jak lump: "Skur***yny"

Prezydent wielkiego kraju jak lump:  "Skur***yny"

Określenie pewnych słów i wyrażeń "nieparlamentarnymi" wzięło się stąd, że poważnym politykom po prostu nie wypada ich używać. Najwyraźniej nic sobie z tego nie robi prezydent wielkiego kraju, który słynie z kontrowersyjnych, a nawet wulgarnych, wypowiedzi.

Prezydent Rodrigo Duterte, przywódca Filipin, ordynarnie zbeształ obecnych w jego państwie obserwatorów Unii Europejskiej. Zarzucił im próbę narzucania własnej polityki. Krytyka jednak ma swoje granice. Prezydent Duterte zaś wyraźnie je przekroczył. Jego język pasuje raczej do lumpa niż do głowy wielkiego państwa. - Dokładnie tak samo, jak wy mówicie nam: "Będziecie wykluczeni z ONZ". Skurwysyny, dalej. Dajecie nam pieniądze, po czym próbujecie ustalać, co powinno zostać zrobione, a co nie powinno mieć miejsca w naszym kraju. Bzdury. Okres kolonizacji już przeminął. Nie zadzierajcie z nami - powiedział Rodrigo Duterte. Jego słowa to efekt interwencji delegacji z Unii Europejskiej. Przedstawiciele Partii Europejskich Socjalistów oraz Sojuszu Postępu zażądali od Duterte zniesienia przepisów pozwalających na zabijanie osób podejrzewanych o posiadanie narkotyków. Prócz tego prezydentowi Filip zarzucono, że walczy z każdym, kto sprzeciwia się jego metodom. Na te oskarżenia prezydent także zareagował niezwykle agresywnie. - Myślicie, że jesteśmy bandą kretynów. Ale to wy nimi jesteście. Teraz niech mnie posłuchają ambasadorowie tych krajów, powiedzcie mi to, bo możemy jutro uciąć wszelkie kanały dyplomatyczne. Opuśćcie mój kraj w ciągu 24 godzin, wszyscy - krzyczał Duterte. Źródło: wrealu24.pl

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News