200 złotych za kilkuminutowe absurdalne badanie. Każdy kierowca musi je zrobić

200 złotych za kilkuminutowe absurdalne badanie. Każdy kierowca musi je zrobić Źródło: Wikimedia Commons/Henryk Borawski

Otrzymanie dokumentu na prawo jazdy zawsze wiązało się z badaniami lekarskimi. Niestety coraz więcej osób ma wrażenie, że badania są niewarte swojej ceny. W jaki sposób są przeprowadzane? Sprawdził to jeden z dziennikarzy.

Prawo jazdy niesie za sobą konieczność przeprowadzenia badania przed uzyskaniem dokumentu. Nie dość, że trzeba zapłacić za kurs, nierzadko dodatkowe jazdy, zdjęcia do dokumentu i w końcu wydanie go do rąk własnych. Jednym z większych wydatków jest wizyta u lekarza. Ceny badań przerażają.

Chociaż ceny się zmieniły na przestrzeni lat, tak sposób przeprowadzania badań to równia pochyła. Jeszcze kilkanaście lat temu badanie kosztowało około 50 zł, a lekarz "sprawdzał", czy jesteśmy zdolni do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Nie było dość szczegółowe, zwykle był to wywiad o używkach i ewentualnych chorobach, przybicie pieczątki i na tym koniec.

Jak przeprowadzane są badania na prawo jazdy

Dzisiaj nic się nie zmieniło, a cena wzrosła. W 2014 roku Ministerstwo Zdrowia ustaliło sztywną, stałą kwotę w wysokości 200 zł. Wydawałoby się, że wzrost kosztów za badania wniesie zmiany w wykonywaniu badań. Wyższa cena równa się przecież bardziej szczegółowy i konkretny wywiad medyczny. Lekarze od 2014 roku mają również obowiązek dodatkowo sprawdzić układ oddechowy i czy pacjent cierpi na padaczkę.

Ministerstwo Zdrowia podało długą listę innych rzeczy do sprawdzenia. Obowiązkowe są badania wzroku, słuchu, równowagi, zmierzenie ciśnienia, badania nerek, stwierdzenie cukrzycy (lub nie), ustalenie czy osoba jest podatna na używki i określenie stanu psychicznego.

Rzeczywistość zdecydowanie rozczarowuje. Kiedy już uda się znaleźć wolny, odpowiadający termin u lekarza, przychodzi ten wielki dzień, by uzyskać brak przeciwwskazań do wyrobienia dokumentu. Wydawałoby się, że taka wizyta powinna trwać minimum pół godziny. Badanie ogranicza się do szybkiego sprawdzenia wzroku, rozróżnianiu kolorów i spytaniu, czy ma się problem z alkoholem.

Wielu kierowców i kandydatów na kierowców wręcz nie dowierza. Wypowiedziało się kilku z nich opisując "profesjonalne" badania u lekarzy.

- Lekarz nie zapytał mnie nawet o choroby przewlekłe, musiałem tylko wypełnić ankietę i przeczytać literki z drugiego końca pokoju - zdradził Maksymilian ze stolicy Dolnego Śląska.

- Badanie odbyło się w domu lekarki. Zapytała, czy jestem zdrowa i czy noszę okulary. Potem kazała mi zrobić chód stopa za stopą i "jaskółkę" - relacjonuje Aleksandra ze stolicy.

Widać jak na dłoni, że badanie jest niewarte swojej ceny, a powyższe przypadki wcale nie są odosobnione. Wystarczy spytać znajomych i rodzinę, jak u nich zostało przeprowadzone badanie za horrendalną cenę.

Źródło: autokult.pl

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News