Są zeznania egzaminatora z wypadku Angeliki. Mrożą krew w żyłach

Są zeznania egzaminatora z wypadku Angeliki. Mrożą krew w żyłach

Prawo jazdy powinno potwierdzać poprawne wyszkolenie niedoświadczonego kierowcy. Co się dzieje w sytuacji, kiedy ten proces nie przebiega poprawie? Co jeśli błąd popełni nie tyle kursant, co egzaminator? Wtedy może dojść do takiej tragedii jak w miejscowości Szaflary. 

Prawo jazdy to dokument, o który ubiegała się 18-letnia Angelika. Niestety w skutek prawdopodobnych niedopatrzeń egzaminatora, egzamin zakończył się tragedią. Po wjechaniu na przejazd kolejowy samochód zgasł. Egzaminator rzekomo próbował jakoś uratować sytuację, ale niestety doszło do zderzenia samochodu z pociągiem, na skutek którego dziewczyna zmarła.

Tragiczny egzamin na prawo jazdy - zeznania egzaminatora

Egzaminatorowi przedstawiono zarzut nieumyślnego doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Jego zeznania mrożą krew w żyłach. Egzaminator zeznał, że 18-letnia Angela nie zatrzymała samochodu przed przejazdem kolejowym pomimo znaku stop i tzw. krzyży św. Andrzeja. Mężczyzna przeprowadzający egzamin również nie zareagował na znaki, ale, jak powiedział w prokuraturze, planował zatrzymać samochód po przejechaniu przejazdu kolejowego i zakończyć egzamin wynikiem negatywnym. Mężczyzna przyznał również, że silnik zgasł i z niewiadomych przyczyn nie chciał się ponownie uruchomić. Zeznał także, że w ostatnim momencie udało mu się opuścić pojazd i nie pamięta, czy wydał polecenie ucieczki egzaminowanej dziewczynie. Co jednak szokuje najbardziej, podejrzany przyznał, że już po zderzeniu, nie podjął czynności reanimacyjnych względem poszkodowanej dziewczyny.

Egzaminator nie przyznaje się do winy

- Podejrzany po przedstawieniu zarzutów nie przyznał się do winy przedstawiając okoliczności, które jego zdaniem wskazują na to, że zrobił wszystko, co było w jego mocy, jednak nie mógł uniknąć tej katastrofy - powiedział Józef Palenik, szef nowotarskiej prokuratury. Oskarżyciel zwrócił się do sądu z wnioskiem o trzymiesięczny areszt dla podejrzanego. W tym czasie mają zostać podjęte kolejne czynności prowadzące do wyjaśnienia wszystkich okoliczności i zdarzeń w trakcie wypadku. Prokurator zapewnił, że na miejscu wypadku ma zostać przeprowadzony eksperyment weryfikujący jak wyglądała sytuacja na chwilę przed zderzeniem z pociągiem. Jeśli egzaminator zostanie uznany winnym zarzucanego mu czynu, grozi mu od 6 do 8 lat pozbawienia wolności.
ZOBACZ TAKŻE
  1. Angelika umarła na przejeździe. Właśnie odkryto fakty, które przeraziły śledczych
  2. Miał 9 lat. Popełnił samobójstwo, powód jest przerażający
  3. 11-letni córka Kaczyńskiej masakruje hejtera. „Ojca ci wypuścili z pierdla?”
Następny artykuł