PiS szykuje nam drożyznę! Podwyżki nawet 165%

PiS szykuje nam drożyznę! Podwyżki nawet 165% Źródło: youtube.com/jeronimo-martins

Prawo i Sprawiedliwość planuje wielkie podwyżki. Po słowach Mateusza Morawieckiego, dotyczącego interwencji w sprawie produktów, których marką jest sieć sklepów, dyskonty będą musiały zdecydować się na podwyżkę cen. Cena niektórych artykułów wzrośnie aż o 165%

Prawo i Sprawiedliwość zszokowało swoimi ostatnimi zapowiedziami. Premier Mateusz Morawiecki, chciałby wielkiej interwencji w wolny rynek, zakazując istnienia produktów sygnowanych marką sklepów spożywczych. Ekonomiści przekonują, że wejście tak ryzykownych przepisów stanowczo obciążyłoby budżet Polaków, którzy wolą często tańsze zamienniki dla kupowanych rzeczy. Sklepy, aby zrekompensować sobie stratę własnych artykułów, staną wtedy przed koniecznością podniesienia cen. Czy groźba wielkich podwyżek przestrzeże rząd przed wprowadzeniem tak nagłych zmian w gospodarce?

Prawo i Sprawiedliwość planuje wielkie zmiany. Ostrzeżenia dla Polaków przed obciążeniami finansowymi

Przed nagłymi podwyżkami, jakie miałyby nastąpić przez uregulowaniem artykułów występujących pod tą samą marką co ich sklepowe odpowiedniki ostrzegają ekonomiści, którzy boją się, że skutki rządowych pomysłów najbardziej będą odczute przez Polaków.

- Jeżeliby doszłoby do realizacji  scenariusza, to w miejsce marek własnych pojawiłyby się produkty odpowiadające im jakością, tylko nieco droższe. Wprowadziliby je producenci, niekoniecznie związani z polskim biznesem. Konsumenci, nie mając alternatywy, płaciliby więcej. Starszym osobom mogłoby to przypominać czasy, gdy rynek był sztucznie regulowany. Oczywiście teraz półki nie świeciłyby pustkami. Wielu specjalistów pracowałoby nad nowymi rozwiązaniami, lecz niekoniecznie korzystnymi dla klientów – przewiduje Andrzej Wierzchoń, Senior Manager Sales w TERRITORY Influence/TRND CEE.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Jak sklepy rekompensowałyby straty?

Duże dyskonty pokroju Lidla, Biedronki, czy Carrefoura, które specjalizują się w sprzedaży artykułów własnych marek nie dość, że musiałaby całkowicie zmienić swoją politykę, to jeszcze zacząć zarabiać na produktach oryginalnych, które często są o wiele droższe niż ich "sklepowe" odpowiedniki.

- Sieci, które częściej promują marki własne, byłyby zmuszone zmieniać strategie promocyjne i sprzedażowe, aby nie stracić klientów. Większy nacisk mogłyby kłaść np. na aspekty jakościowe produktów, aby usprawiedliwić wzrost cen. Ewentualnie mogą zmniejszać opakowania artykułów, aby utrzymać wśród klientów opinie, że wciąż są tanimi sklepami. I to jest dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że konsumenci często nie zwracają uwagi na parametry towarów czy ich skład – wyjaśnia Sebastian Starzyński.

Czy rząd przestrzeże się przed protestami ze strony wyborców i sklepikarzy? Nie da się ukryć, że pomysł, aby Polacy musieli więcej płacić za zakupy w roku wyborczym jest bardzo kontrowersyjny.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Pamiętacie Marynę z Janosika? Jak dziś wygląda aktorka, za którą szalały miliony Polaków!
  2. Ilu mężów miała Marta Kaczyńska? Trudno uwierzyć, że aż tylu
  3. Justyna Żyła po TzG weźmie się do PRACY. Nie uwierzycie jakiej
  4. Beata Szydło odchodzi na "przedwczesną emeryturę"? Oficjalny komentarz byłej premier
  5. Sok z buraka ma niesamowite właściwości. Niektórym jest szczególnie potrzebny

źródło: Fakt

Następny artykuł