"Organista nagle źle się poczuł". Nowe informacje o pożarze polskiego kościoła

"Organista nagle źle się poczuł". Nowe informacje o pożarze polskiego kościoła Źródło: fot. facebook.com/Moja Gołańcz - wczoraj, dziś i jutro

Pożar kościoła w Gołańczy nadal trwa, a strażacy wciąż walczą z płomieniami. Jednak już teraz pojawiły się kolejne informacje dotyczące tej tragedii.

Pożar kościoła w Gołańczy został już opanowany przez strażaków, których przybyło aż 17 zastępów. Mimo to ich praca potrwać może jeszcze długie godziny. Jednak wiele osób zadaje sobie pytanie, jak w ogóle doszło do tej tragicznej sytuacji. Mediom udało się ustalić również, że organista przebywający w kościele potrzebował pomocy ze strony ratowników.

Pożar kościoła w Gołańczy nadal trwa

W poniedziałek media na całym świecie obiegła informacja o pożarze w katedrze Notre Dame, a dzisiaj w Polsce doszło do pożaru w kolejnej świątyni. Strażacy nadal walczą z niszczycielskim żywiołem, jakim jest ogień, ale zaznaczają, że płomienie przestały się rozprzestrzeniać. Jednak nie oznacza to końca całej akcji.

Wedle wstępnych ustaleń pożar wybuchł w okolicy organów, które umiejscowione są na kościelnej wieży, a następnie płomienie zaczęły się rozprzestrzeniać na kolejne elementy budowli.

 - Najprawdopodobniej doszło do pożaru organów, ale to dopiero będzie ustalane. Na miejscu nadal panuje duże zadymienie, strażacy pracują w aparatach ochrony dróg oddechowych, próbują ustalić, co było przyczyną - stwierdził oficer prasowy KP PSP w Wągrowcu Piotr Kaczmarek.

Co więcej, okazało się, że w całej tej sytuacji poszkodowany został kościelny organista, który potrzebował pomocy ze strony zespołu pogotowia. Mężczyzna poczuł się gorzej, ponieważ przebywał przez dłuższy czas w zadymionym pomieszczeniu.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

 - Mamy informację, że do organisty, który źle się poczuł, bo najprawdopodobniej przebywał dłużej w zadymionym pomieszczeniu, wezwano zespół ratownictwa medycznego, który udzielił mu pomocy - dodaje Kaczmarek.

Na szczęście mężczyźnie udzielono już pierwszej pomocy oraz oddano pod opiekę specjalistom, ale nie podano dokładnie, w jakim stanie się znajduje. Nie wiadomo również, ile przebywał w okolicy płonących organów. Na skutek wystawienia swojego organizmu na działanie dymu mężczyzna mógł zatruć się tlenkiem węgla, czyli czadem.

Jeżeli mężczyzna przebywałby dłużej w pomieszczeniu wypełnionym dymem, to mogłoby dojść do zaczadzenia, a to następnie do zgonu przez uduszenie. Wszystko dlatego, że zawarty w dymie czad wymiera z naszej krwi tlen. Miejmy nadzieję, że z jego zdrowiem wszystko będzie dobrze.

  1. Uwielbiany aktor "M jak Miłość" zmarł w męczarniach na raka. Bardzo bał się śmierci
  2. Marek Perepeczko PRZEWIDZIAŁ własną śmierć?! Przerażające i mrożące krew w żyłach słowa tuż przed śmiercią
  3. Paździoch z Kiepskich w lateksowym stroju i z pejczem domaga się współżycia. Szalone sceny w serialu [ZDJĘCIA]
  4. Dziecko Meghan dało o sobie znać! Są zdjęcia
  5. Dramat Małgorzaty Rozenek. Nie wie, co zrobić ze święconką

 

źródło: Misyjne

Następny artykuł