To był koszmar dla siedmioosobowej rodziny. Tuż po remoncie ich dom doszczętnie spłonął, musieli mieszkać w stodole

To był koszmar dla siedmioosobowej rodziny. Tuż po remoncie ich dom doszczętnie spłonął, musieli mieszkać w stodole Źródło: Screen Polsat News

Pożar zostawił ich bez niczego. Nawet nie zdążyli nacieszyć się nowym, wyremontowanym lokum, gdy żywioł strawił wszystko aż do fundamentów. Wielka tragedia wywołała niestety lawinę kolejnych przykrych wydarzeń, które do tej pory nie pozwalają im zaznać spokoju.

Pożar był nagły, bezlitosny i nie do opanowania. Rodzina mogła tylko patrzeć, jak płomienie trawią ich dobytek z całego życia, w który ostatnio włożyli swoje ostatnie oszczędności. Stodoła stała się ich schronieniem.

Pożar pozbawił ich szans na normalne życie

Rzepiennik Strzyżewski to mała gmina w Małopolsce. Tam właśnie rozegrał się koszmar rodziny Gabrychów. Zgodnie uważają, że nad ich rodziną musi wisieć jakieś fatum. Najpierw 4 lata temu doszczętnie spłonął budynek, w którym mieszkali pan Janusz z Barbarą. Udało się go odbudować, dzięki czemu pod koniec zeszłego roku wprowadził się tam syn Pana Janusza, Piotr, z żoną Wiesławą i dwójką ich dzieci oraz córką z pierwszego małżeństwa.

Dom był ciasny, ale miał jeszcze jedno, niewyremontowane piętro. Pan Janusz pozwolił synowi doprowadzić tę część domu do porządku, by zamieszkał ze swoją rodziną. Głowa rodziny wraz z Piotrem włożyli w ten remont praktycznie wszystkie oszczędności. Gdy budynek był zdatny do użytku, stało się najgorsze.

- Syn zbudował ostatni pokój, wyszedł, mówi… skończyłem. A 20 minut później straż pożarna już przyjeżdżała - wspomina Janusz Gabrych.

Pomoc od gminy jest niewystarczająca

Janusz z Barbarą nie mieli gdzie się podziać, dlatego musieli zamieszkać w stodole, gdzie panowały nieludzkie warunki. Jedna z fundacji kupiła im jednak mały domek, z którego obecnie są zadowoleni. Gorzej wygląda sytuacja pana Piotra i jego rodziny. Po pożarze przeprowadził się wraz z dziećmi z powrotem do teściowej, do gminy Gromnik. Przez to nikt nie chce im pomóc. Żadna z gmin nie poczuwa się do odpowiedzialności by pomóc poszkodowanym. Gmina Gromnik odmawia pomocy, ponieważ pożar miał miejsce na innym terytorium.

- Formalnie w tym momencie oni nie są mieszkańcami, nie przebywają na terenie gminy, nie wiem, czy kiedykolwiek byli tymi mieszkańcami. Nie mam żadnych wniosków od nich odnośnie pomocy, tak że tutaj sytuacja jest, ze względów formalnych, dosyć trudna - tak z kolei tłumaczy wójt gminy Rzepiennik Strzyżewski, Marek Karaś.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Rodzina zarabia mało, by cokolwiek wynająć. Piotr dostaje co miesiąc 1500 złotych wypłaty, Wiesława pobiera świadczenie rodzinne oraz 500 plus. Gmina jednak postanowiła zaoferować im dwa lokale, ale żaden nie był zdatny do zamieszkania: jeden to rudera, a drugi był bez wody, bez łazienki, z jednym pokojem. Pan Piotr nie zgodził się na żadną z tych propozycji przez strach, że z powodu takich warunków mieszkalnych mogą mu zostać odebrane dzieci.

  1. Dramat aktora ''M jak miłość''. Na własnej skórze przekonał się, czym jest skrajna BIEDA
  2. Piękna gwiazda ''Na Wspólnej'' zmagała się ze STRASZLIWĄ chorobą. Ukrywała to przed całym światem
  3. Tragiczne informacje TVP z samego rana. Potwierdzono ofiarę śmiertelną akcji ratunkowej, wprowadzono trzydniową żałobę
  4. To za niego wychodzi za mąż. Gwiazda "Barw Szczęścia" pokazała zdjęcie narzeczonego
  5. Kolejny kryzys w rodzinie królewskiej? Książę Harry publicznie zignorował Meghan, wszystko widać na nagraniu
  6. Absolutny brak człowieczeństwa. Para skatowała na śmierć dwoje niepełnosprawnych dzieci, a ich zwłoki potraktowała jak śmieci

Źródło: Polsat News

Następny artykuł
0 Skomentuj

Który Mikołaj Krawczyk cię urzekł?

Komentarze 0

Ocena artykułu