Poseł Nowoczesnej walczy o wolne media. W przeszłości postarał się o skazanie dziennikarza

Poseł Nowoczesnej walczy o wolne media. W przeszłości postarał się o skazanie dziennikarza Źródło: źródło: wikimedia,.org/PolskiPatryk, trend.az

Poseł Nowoczesnej, Piotr Misiło, jest jednym z parlamentarzystów, którzy aktywnie włączyli się w protest w Sejmie. Misiło z kartką z napisem "#wolnemedia" w ręce śmiało stawał przed kamerami. Co ciekawe, ponad 10 lat temu ten sam człowiek doprowadził przed sądem do skazania dziennikarza.

Jeszcze 13 lat temu, w 2003 roku, Piotr Misiło zasiadał na stanowisku naczelnika Wydziału Promocji i Informacji Urzędu Gminy w Policach. Jego rzekome szemrane powiązania, przez które miał łączyć biznes i samorząd, zostały opisane wtedy przez Andrzeja Marka, dziennikarza gazety Wieści Polickie.

Misiło stanowczo zareagował na publikację w lokalnym dwutygodniku. Wystąpił do sądu z pozwem przeciw Markowi, oskarżając go o zniesławienie. Co więcej, ówczesny naczelnik z Urzędu Gminy w Policach, w końcu doprowadził do prawomocnego skazania dziennikarza i wsadzeniu go na 3 miesiące do więzienia.

Przeciw wyrokowi protestowało wtedy wielu dziennikarzy największych mediów w Polsce. Ci zamykali się w klatkach ustawionych przed Sejmem. W kraju rozgorzała też dyskusja dotycząca wysokości kary, jaką nałożono na Marka za zniesławienie.

Pytany niedawno o tę sprawę poseł Nowoczesnej oświadczył, że sprawa jego i Andrzeja Marka "nie miała nic wspólnego z wolnością mediów". Misiło zaznaczył, że dziennikarz "kłamał i pomawiał z pełną o tym świadomością".

 - Jestem za obroną wolnych mediów, to podstawa demokracji, jednak ta sprawa nie miała nic wspólnego z wolnością mediów. Wolność mediów nie oznaczenia zgody na pisanie kłamstwa i pomawianie. Publikacja, z którą przed laty sądownie walczyłem była pełna kłamstw i pomówień właśnie. Sam autor kłamał z pełną świadomością, co zostało udowodnione przed sądem, także Najwyższym - skomentował sprawę poseł Misiło.

Chociaż Marek faktycznie, jak orzekł sąd, popełnił w swoich publikacjach wiele błędów i nie stosował się do prawa prasowego, odwołał się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten orzekł, że polski sąd był zbyt surowy dla dziennikarza i nakazał wypłacenie mu 1,5 tys. euro w ramach zadośćuczynienia.

pt
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News