Na jaw wychodzą szokujące informacje, które rzucają cień na teorię, że poseł Kukiz’15, Rafał Wójcikowski, zginął w zwykłym wypadku samochodowym. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, w samochodzie parlamentarzysty uszkodzony był przewód hamulcowy, a akumulator znaleziono 20 metrów za pojazdem. Narastają wątpliwości, szczególnie, że przed śmiercią poseł badał bardzo kontrowersyjną ustawę. 

Poseł Kukiz’15, Rafał Wójcikowski, po raz pierwszy w swojej politycznej karierze sprawował mandat parlamentarzysty. 19 stycznia 2017 roku tragicznie zginął na trasie S8 koło Rawy Mazowieckiej. Według oficjalnej wersji wydarzeń, przeżył wypadek, a gdy oglądał pojazd, w auto trafił inny samochód, w wyniku czego poseł zmarł. Co ciekawe, przed śmiercią badał ustawę, która miała wyprowadzić z Polski grube miliardy. To od samego początku budziło wątpliwości.

– Z moich ustaleń, którymi dziele się w mediach o kilku miesięcy, wynika, że cichcem, kończy się jej vacatio legis, przepchana jest ustawa wyprowadzająca z Polski grube miliardy. Nie żeby nikt o niej nie wiedział. Na kilka dni przed śmiercią Rafała rozmawiałem z nim na jej temat i miał grube portfolio zastrzeżeni, uwag i wątpliwości które zamierzał poruszyć z mównicy sejmowej. W skrócie, chodzi o ryzyko oddania Totalizatora w amerykańskie ręce. Nie zdążył – mówił dziennikarz Rafał Otoka-Frąckiewicz.

Niejasności jest coraz więcej. Łódzka prokuratura konsultowała się z kluczowym świadkiem, czyli kierowcą tira, który przejeżdżał obok miejsca wypadku i zeznał, że widział auto na światłach awaryjnych, ale nikogo nie było na zewnątrz. Problem polega na tym, że akumulator odnaleziono 20 metrów dalej. Nie jest możliwe, by samochód stał na światłach bez akumulatora. Eksperci poddają również w wątpliwość to, że akumulator wypadł przy takim zderzeniu.

Ustalenia „Rzeczpospolitej” również rzucają cień na pierwotną teorię o zwykłym wypadku. Okazuje się, że w samochodzie, którym poruszał się Wójcikowski uszkodzony był przewód hamulcowy, co odnotował biegły sądowy. Tu pojawia się kolejny problem. Według eksperta, tego typu wypadek nie mógł spowodować takiego uszkodzenia przewodu. Z kolei Politechnika Łódzka uważa, że przewód nie został zniszczony celowo. Sprawę zbada jeszcze Instytut Ekspertyz Sądowych im. Sehna.

  – Coraz więcej ustaleń wskazuje na to, że są uzasadnione podejrzenia, że nie był to zwykły wypadek, ale na tym etapie nie można o niczym przesądzać – mówi „Rzeczpospolitej” poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15.

Wiele wskazuje na to, że Wójcikowski nie zginął w zwykłym wypadku. Prokuratura nie chce odpowiadać wprost i deklaruje, że śledztwo będzie trwało. Nie wyklucza jednak scenariusza odbiegającego od pierwotnie ogłoszonej wersji wydarzeń.

 – Będziemy mieć materiał dowodowy, będziemy wyciągać wnioski – mówi „Rzeczpospolitej” rzecznik prokuratury.

Będziemy informować na bieżąco o rozwoju sprawy.

...

Zobacz również