Były negocjator policyjny ujawnił, GDZIE mogą być porywacze Amelki

Były negocjator policyjny ujawnił, GDZIE mogą być porywacze Amelki Źródło: fot. pikio.pl

Porwanie małej Amelki i jej mamy wstrząsnęło dziś całą Polską. Wiele osób zastanawia się, gdzie teraz mogą przebywać porywacze wraz ze swoimi ofiarami. Tropów jest wiele, ale były negocjator policyjny ujawnił swoje przypuszczenia na ten temat.

Porwanie Amelki i jej mały miało miejsce w Białymstoku około godziny 10:00. Kiedy tylko służby otrzymały informacjo o tym, co się stało, natychmiast wdrożono procedury poszukiwawcze oraz kontrole i blokady na drogach. Wedle słów prababci dziewczynki porywacze uciekli na zachód w stronę granicy. Jednak czy to oznacza, że właśnie tam teraz przebywają. Według byłego negocjatora policyjnego wcale tak być nie musi. Co więcej, porywcze mogą się ukrywać w okolicy Białegostoku.

Porwanie Amelki: gdzie ukrywają się porywacze?

Dariusz Loranty jest byłym policyjnym negocjatorem, który zabrał głos w mediach w sprawie porwania Amelki i jej 25-letniej mamy. Wedle jego słów jest to pierwszy tego typu przypadek, z którym ma do czynienia, ponieważ nie zdarza się, aby porywacze brali ze sobą dziecko oraz matkę. Jednak w tym szaleństwie jest metoda. Wedle pana Dariusza mama Amelki mogła być potrzebna porywaczom do tego, aby uspokoiła dziecko.

Co więcej, mężczyzna uważa, że porywacze wcale nie musieli uciekać jak najszybciej za granicę. Według niego mogą nadal ukrywać się w okolicy Białegostoku.

 - W przypadku dobrej organizacji w 50 minucie oni mogą już przekraczać granicę w Kuźnicy, spokojnie licząc. Ale ja zakładam zupełnie inna wersję. Facet wcale nie uciekał, jest w rejonie Białegostoku, 30-40 km od miasta. Wszyscy myślą, ze on będzie gnał na Niemcy, a on zatrzymał się w jakiejś miejscowości, agroturystyczny, dobry hotel, jak gdyby nigdy nic. W sobotę po południu na drogach będzie połowa tej paniki - mówił Dariusz Loranty.

Loranty został również zapytany o procedurę Child Alert, która została zastosowana w tym przypadku. Mężczyzna uważa, że ten system w Polsce jest całkowicie nieskuteczny, ponieważ Polska nie jest przygotowana do jego poprawnego stosowania. Jako o wiele lepszą metodę rozpowszechnienia wizerunku poszukiwanych podaje media.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

 - Child Alert uruchamiane jest wtedy, gdy ktoś uzna, że życie dziecka jest zagrożone. Procedura polega na szybkim pokazywaniu wizerunku dziecka. Tak naprawdę w Polsce nie ma procedury prawnej Child Alert, rozwiązanie to zostało skopiowane z Zachodu i u nas jest niedopracowane. W krajach anglosaskich to świetnie funkcjonuje, bo dotyczy wszystkich lotnisk, gdzie są duże billboardy, na których wyświetla się zdjęcie dziecka. W Polsce, na ile się orientuję, nie ma takich billboardów, za wszystkie trzeba zapłacić, więc to jest bez sensu. U nas lepiej za to działa coś innego, mianowicie - media od razu publikują informację. W Anglii, może oprócz BBC, policja musi płacić za podawanie takich informacji - dodaje.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Weronika Rosati była bita?! Gwiazda udzieliła SZOKUJĄCEGO wywiadu!
  2. Majka Jeżowska z partnerem. Jest od niej o dekadę młodszy! Nie uwierzycie kim jest!
  3. Dzisiaj miliony włączą Polsat. Świetny film przyciągnie tłumy przed odbiorniki
  4. Z ostatniej chwili: Wstrząsające wyznanie Weroniki Rosati. Miała zostać ZMALTRETOWANA przez partnera
  5. Żyją w okropnych, nieludzkich warunkach. Katarzyna Dowbor musi dokonać niemożliwego

 

źródło: Gazeta.pl

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News