Polski gwiazdor prawie umarł. Zmienił się nie do poznania

Polski gwiazdor prawie umarł. Zmienił się nie do poznania

Był o krok od przejścia na tamtą stronę. Gwiazdor przeżył okropny szok, kiedy zachorował. Choroba zmieniła go nie do poznania.

Muzyk przeszedł wylew, był w tragicznym stanie, kiedy trafił do szpitala. Spędził tam aż 3 tygodnie. Bartek Królik prawie umarł, ale cud go uratował i wyszedł ze szpitala kompletnie odmieniony. ZOBACZ TAKŻE: KOCHAJĄ GO MILIONY POLAKÓW! WALCZY Z MORDERCZĄ CHOROBĄ

Poważna choroba

Nieszczęście przytrafiło się Królikowi, który był związany z "Sistars" i "Łąki Łan". Kilka tygodni temu przeszedł poważny wylew do mózgu i trafił do szpitala. O swoim pobycie informował na bieżąco na swoim Instagramie. - Do pamiętnika: Jutro światowy dzień udaru. Ja obchodzę go od kilku dni. Żegnaj kebciu - witaj marchewko. Pozdrawiam Was - wrócę silniejszy - napisał artysta 28 października. Lekarze nie mieli złudzeń. Po wylewie artysta zmuszony był zmienić swoje nawyki żywieniowe. Jak sam żartuje, musi przestać jeść niezdrowe kebaby, a zacząć spożywać marchewki i inne warzywa. Królik wstawił na media społecznościowe zdjęcie swojego obiadu, gdzie je królika, nawiązując tym samym do... swojego nazwiska.

Groźny guz

Jak poinformował "Fakt", prócz udaru, Królik miał też guza przysadki mózgowej. Niezbędna więc była operacja, aby go wyciąć. To prawdziwy cud, że udało się uratować muzyka. W sumie w różnych placówkach medycznych przebywał 3 tygodnie. ZOBACZ TAKŻE: PRZERAŻAJĄCA CHOROBA WRÓCIŁA DO POLSKI PO 50 LATACH! DZIECI MASOWO GINĄ, RODZICE W ROZPACZY Gwiazdor bardzo się ucieszył, kiedy mógł wyjść "na wolność". Wie, że teraz musi zmienić swój tryb życia. Od razu też wziął się do pracy ze swoim zespołem. Fotki Królika zdobywają w sieci wielką popularność. Internauci nie szczędzą mu wyrazów współczucia i życzą szybkiego powrotu do zdrowia. Fot. Instagram/bartekkrolig Fot. Instagram/bartekkrolig Fot. Instagram/bartekkrolig Źródło: plotek.pl
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News