Cały świat właśnie teraz mówi o Polsce! A u nas cisza

Cały świat właśnie teraz mówi o Polsce! A u nas cisza

ESA - to nazwa polskiej firmy, która jak się okazuje szkoliła ochroniarzy i najemników walczących dziś na Ukrainie! Do takiej informacji dotarł tabloid "Fakt". Firma nie zaprzecza tym pogłoskom.

ESA szkoliła przed trzema laty ochotników m. in. z ukraińskiego pułku Azow, który zasłynął ostrą w walkach z Rosjanami o leżący nad Morzem Czarnym Mariupol. Starcia rosyjsko-ukraińskie eskalowały po aneksji Krymu przez Rosję i zawierusze jaka nastąpiła w Donbasie w 2014 roku. Dopiero teraz sprawa wychodzi na jaw. Okazuje się, że dla firmy jest to chleb powszedni. Poza szkoleniem ochroniarzy ma regularnie współpracować z wojskami różnych państw. W tej sferze ESA specjalizuje się w doszkalaniu najemników. To jednostki specjalne, zdecydowanie lepiej opłacane od armii zawodowej czy też z poboru, nazywani w mediach "ludźmi do zabijania".

Szkolą neofaszystów?

Sprawa nie powinna wydawać się dziwna. Polska opowiada się za niepodległością Ukrainy. Z drugiej strony oba państwa mają wciąż niezabliźnione rany historyczne. Tymczasem Ukraińcy, w obliczu wojny usilnie szukający swojej tożsamości, odwołują się do wprost do ruchów neofaszystowskich i nacjonalizmu. "Fakt" zwrócił się do firmy prosząc o opisanie szczegółów współpracy. ESA nie zaprzeczyła, że takowa ma miejsce. Zasłoniła się jednak tajemnicą handlową. - ESA jest firmą prywatną i nie ustala swoich kryteriów formalnych lub dyskwalifikuje potencjalnych klientów na podstawie orientacji politycznych tak długo jak nie stoją bezpośrednio w sprzeczności z prawem przyjętym w kraju w którym European Security Academy prowadzi projekty szkoleniowe - skomentował dyrektor wykonawczy ESA, Tomasz Bryl. W szkoleniach jednostki Azow, jak pisze Fakt.pl, miał brać udział członek skrajnego stowarzyszenia „Tradycja i Porządek". Nawiązuje ono wprost do hitlerowskiej III Rzeszy. Firma publikuje zdjęcia z szkoleń, co ułatwiło rozpoznanie uczestników. Mieli na nich chwalić się m. in. faszystowskimi tatuażami. W rozmowie z gazetą potwierdził to jeden z oficerów polskiej Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Korzyści dla ESA i... Polski?

Padają też głosy, że owa współpraca przyniesie korzyści właśnie służbom wywiadowczym. Do tego dochodzi aspekt finansowy. - Dobrze, że przynajmniej szkolą ich Polacy, bo zarobią. Ale też warto pamiętać o innym aspekcie: jeśli my ich szkolimy, to będziemy wiedzieli, jak ich zneutralizować - dodaje anonimowo przedstawiciel jednej z firm z branży szkoleń wojskowych. Ukraina w obliczu walk o Donbas ratowała się takimi jednostkami jak Azow. Przez wsparcie Prawego Sektora i jawne nawiązywanie do Stepana Bandery uchodzi jednak za organizację neofaszystowską. Obecnie coraz więcej mediów, zwłaszcza zagranicznych, zwraca uwagę na ten aspekt sprawy. Niewiele jednak na ten temat mówi się w Polsce.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Putina zapytano o siły pokojowe ONZ w Donbasie. Takiej odpowiedzi nikt się nie spodziewał
  2. Skandal w polskiej szkole dla Ukraińców. „Bandera i Ja”
  3. Korwin-Mikke: Z Krymu do Moskwy jest dalej niż do Kijowa i tylko to się zmieniło
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News