Maja Ostaszewska była jednym z gości festiwalu Open’er, który odbywał się w miniony weekend w Gdyni. Aktorka udzieliła na nim wywiadu, w którym podzieliła się swoimi przeżyciami z zaangażowania w różnego rodzaju akcje społeczne. Wypowiedziała się także na temat głodu na świecie.

Ostaszewska stwierdziła, że ma sposób, który mógłby usunąć problem głodu z całego świata. Jak stwierdziła, gdyby wszyscy ludzie nagle porzucili mięso i przerzucili się na wegetarianizm, świat mógłby pożegnać się z jednym z największych, nękających go problemów.

– Gdyby wszyscy ludzie zostali wegetarianami, to prawdopodobnie rozwiązałoby to problem głodu na świeciestwierdziła Ostaszewska.

Nie trzeba było długo czekać na reakcję internetu. Użytkownicy sieci szybko zaatakowali słowa aktorki nienawistnymi komentarzami. Niektórzy stwierdzili, że zabieranie głosu przez aktorów i aktorki w tak ważnych sprawach może ich skompromitować, a sama Ostaszewska jest „kolejną bredzącą aktorką”. Inni otwarcie stwierdzili, że z takimi przekonaniami „powinna wrócić na marsze KOD, gdzie się może nie ośmieszy”.

Co ciekawe, w akcję zaangażowali się nie tylko zjadacze mięsa. Niektórzy wegetarianie stwierdzili, że pomysł aktorki to plan nie do spełnienia. Jak zauważyli, jej pomysł jest do niczego w przypadku Afryki – przejście głodujących Afrykańczyków na wegetarianizm wcale im nie pomoże. Problemem tego kontynentu nie jest zła dieta, a nieurodzajna ziemia i konflikty wewnętrzne targające krajami Czarnego Lądu. Jak stwierdzili, rozwiązanie głodu na świecie wcale nie leży na talerzu.

...

Zobacz również