PKP powinno spalić się ze wstydu. Upokorzyli Polkę i jej niepełnosprawne dziecko

PKP powinno spalić się ze wstydu. Upokorzyli Polkę i jej niepełnosprawne dziecko

Polka została upokorzona w okropny sposób przez PKP. Najpierw wprowadzono ją w błąd, a potem nikt nie chciał jej pomóc. Na wszystkim mogło ucierpieć jej niepełnosprawne dziecko. Internauci nie kryją swojego oburzenia.

Polka chciała wybrać się w podróż z Trójmiasta do Berlina. Dla przeciętnego człowieka nie jest to trudna wyprawa i nie powinna wynieść niebotycznej sumy. Niestety pani Alicja przekonała się na własnej skórze o niekompetencji PKP i pracowników kolei. Pani Alicja jest mamą niepełnosprawnego chłopca, który wymaga całodobowej opieki. Nie jest w stanie sam siedzieć ani ustać i porusza się na specjalnym wózku. Raz na 3 miesiące jeżdżą autem do Berlina, aby przebadać Szymona i dobrać mu odpowiednie leki. Tym razem pani Alicja postanowiła się wybrać pociągiem PKP do stolicy Niemiec. Gorzko tego pożałowała.

Polka miała problemy już przy kasie

Już na starcie były problemy. W kasie przedstawiła, jaki ma problem i spytała, czy są jakieś zniżki dla niepełnosprawnych oraz ich opiekunów. Dowiedziała się, że najniższa oferta, jaka jest dla niej, to aż 630 zł. Musiała to przełknąć i zapłaciła za bilet. Poprosiła również o pomoc kogoś, kto będzie razem z nią mógł przenieść jej syna na wózku z peronu do pociągu. W informacji poradzono jej, aby 48 godzin przed zadzwoniła pod podany numer, aby umówić asystę. Tak też zrobiła. Po powrocie do domu cały czas nie mogła uwierzyć w to, że tak drogo kosztuje przejazd dla osób z niepełnosprawnościami. Na swoim profilu na Facebooku opisała całą sytuację. Postanowiła zadzwonić pod podany wcześniej numer i zapytać jeszcze raz, czy nie da się taniej kupić tego biletu. - Po przyjeździe do domu zadzwoniłam pod wskazany numer i zanim umówiłam się z drużyną transportową, zapytałam, ile kosztowałby mnie przejazd z Gdańska do Berlina, korzystając ze zniżki dla osoby z niepełnosprawnością i opiekuna. Pani po chwili odpowiedziała, że przejazd dla dwóch osób na odcinku Gdańsk-Rzepin kosztować będzie mnie 31 zł, a bilet z Rzepina do Berlina ok. 19 €, spadłam z krzesła... - napisała pani Alicja.

Biletu nie można zwrócić

Wróciła więc następnego dnia do kasy i chciała zwrócić bilet. Okazało się, że ten, który zakupiła, czyli promocyjny, nie podlega zwrotom. Zakupiła tańszy bilet i wzięła formularz zgłoszeniowy, aby jednak spróbować. Zamówiła również usługę asysty, która miała pomóc, musiała wypełnić odpowiedni formularz i wszystko miało być gotowe. Obsługa PKP zadzwoniła do niej z potwierdzeniem. - Przeszłam jeszcze raz przez formularz zgłoszeniowy, odpowiadając ponownie na wszystkie pytania i korygując źle zaznaczone przez kasjerkę odpowiedzi np. „czy ma problem z poruszaniem się?” Odp.: NIE ?! Podczas rozmowy okazało się jednak, że jeśli osoba nie jest w stanie samodzielnie zejść z wózka i podtrzymywana przez drużynę wejść po schodkach, to taka pomoc nie będzie mogła być udzielona, gdyż według przepisów drużyna nie może podnosić osoby będącej na wózku i wnosić jej do pociągu. I tu zaniemówiłam - napisała oburzona Polka.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ Na peronie okazało się, że asysta, która miała jej pomóc, odeskortowała ją tylko do pociągu i przeprowadziła przez dwa szlabany, gdyż windy były w remoncie. Dopiero konduktor pomógł jej wnieść wózek z dzieckiem. Nie było jednak żadnej rampy. Jak później sama, odkryła znajdowała się ona koło miejsca do przewijania i była przykryta, ale nikt nie wiedział, że ona tam jest.

PKP daleko za Deutsche Bahn

W Niemczech było zupełnie inaczej. Profesjonalna obsługa, bez zamawiania rampy na telefon, momentalnie po przyjeździe podjechał pan z platformą. W drodze powrotnej pani w kasie była miła i uprzejma i gdy Polka odchodziła od kasy, ta zawołała ją i powiedziała, że coś przeoczyła i może jej sprzedać bilet o 10 Euro tańszy oraz sama zamówiła asystę do pomocy. Ze wsiadania do pociągu w Berlinie była zadowolona, ale w Polsce znowu czekały ją ekscesy. Pani Alicja spytała na końcu wpisu wymownie "Gdzie my żyjemy?". Internauci bardzo szybko zaczęli udostępniać ten wpis i dopytywać, dlaczego tak tragicznie jest w Polsce, jeżeli chodzi o pomoc osobom niepełnosprawnym. PKP zwróciło pieniądze matce, a w ramach rekompensaty zaproponowało vouchery. To wstyd, że w Polsce tak działają koleje państwowe. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:
  1. Prezydent Poznania w szpitalu. Sytuacja jest poważna
  2. Gwiazda polskiego Mam Talent miała wypadek! Apel o wsparcie
  3. W tych krajach najczęściej choruje się na raka. Na którym miejscu jest Polska?
  4. Co studiuje Kinga Duda? Córka prezydenta jest piekielnie ambitna
  5. Jak mieszka Beata Tyszkiewicz? Tego nikt się nie spodziewał!
  Następny artykuł