28-letnia pani Ania zakaziła się koronawirusem. "To hańba i kpina, jak mnie potraktowano"

28-letnia pani Ania zakaziła się koronawirusem. "To hańba i kpina, jak mnie potraktowano" Źródło: unsplash.com ThisisEngineering RAEng

Polka zaraziła się koronawirusem, jednak najtrudniej jest jej pogodzić się z tym, w jaki sposób została potraktowana. Ciężko uwierzyć.

28-letnia Polka była niemal pewna, że zaraziła się wirusem COVID-19. Po powrocie do kraju pani Ania postanowiła natychmiast poddać się badaniu, które dałoby jej jednoznaczną odpowiedź. Objawy z każdym dniem nasilały się coraz bardziej, a ona coraz bardziej martwiła się o swoich krewnych. Gdy jednak chciała sprawdzić, czy rzeczywiście została zarażona, służby medyczne potraktowały ją w absurdalny sposób. 

Polka zaraziła się koronawirusem, ale to, co najgorsze wydarzyło się dopiero, gdy zgłosiła się po pomoc 

28-letnia pani Ania jeszcze do niedawna przebywała w Austrii. Kilka dni temu wróciła do Polski, do rodzimego Głogowa na Dolnym Śląsku, ale zanim wsiadła do samolotu poddała się badaniu na koronawirusa. Będąc już w domu odebrała wiadomość, że test dał wynik pozytywny. Postanowiła przebadać się ponownie, tym razem w Polsce. W tym właśnie momencie zaczęły się schody. Mimo wyraźnych objawów i pozytywnego testu przeprowadzonego w Austrii, nie wyrażono zgody na badanie. 28-latka martwiła się o swoich rodziców, których mogłaby zarazić wirusem, dlatego nie ustawała i wciąż domagała się przeprowadzenia badania. Jak relacjonuje "Fakt", pani Ania prosiła o pomoc, jednak wszystkie służby medyczne wciąż odmawiały. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

- To hańba i kpina, jak potraktował mnie polski sanepid. Zostałam kompletnie zignorowana! A przecież sytuacja epidemiologiczna w Austrii przypomina tę we Włoszech! Tylko się o tym nie mówi - mówiła dla "Faktu" pani Ania, która dopiero po nagłośnieniu sprawy za pośrednictwem Facebooka została zakwalifikowana do badania. Okazuje się, że mimo pozytywnego wyniku testu przeprowadzonego w Austrii w Polsce nikt nie chciał uwierzyć jej na słowo.

Polka dodała, że po powrocie do kraju, gdy otrzymała wiadomość o pozytywnym wyniku i zaczęła domagać się przeprowadzenia testów również w ojczyźnie, została poproszona przez polską służbę zdrowia o osobiste dostarczenie dokumentów, choć od przylotu była objęta domową kwarantanną. 

- W piątek dostałam telefon, że wysyłają do mnie ambulans. Nie przyjechał. Dotarł dopiero w sobotę po południu po kolejnych telefonach - dodała w rozmowie z "Faktem" pani Ania wyznając, że pozytywny wynik testu otrzymała dopiero we wtorek. 

Dzisiaj grzeje: 1. Błąd w informacjach Ministerstwa Zdrowia. Właśnie podano faktyczną liczbę zgonów spowodowanych koronawirusem w Polsce

2. 2. Przełom w leczeniu koronawirusa. Z 20 pacjentów, 19 zostało wypisanych ze szpitala

Kobieta jest zawiedziona zachowaniem polskiej służby zdrowia, deklarując, że powrót do kraju był złą decyzją. 28-latka nie podejrzewała, że zostanie potraktowana w taki sposób i pomimo wyraźnych i nasilających się objawów na przeprowadzenie badania, a później na wynik, będzie musiała czekać tyle dni, kiedy jej życie znajdowało się w poważnym niebezpieczeństwie. 

Najlepsze newsy dnia:

  1. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega. Kwarantanna może nie wystarczyć do pokonania koronawirusa
  2. Robert Lewandowski gra w piłkę z córką. Klara odziedziczyła talent po tacie (WIDEO)
  3. Wielu Polaków wychowało się na jego twórczości. Niestety, choroba okazała się silniejsza, na dniach dziennikarz skończyłby 56 lat
  4. Zmagała się z bólami brzucha, nikt nie potrafił jej pomóc. W końcu prawda wyszła na jaw, skrywała sekret, który przeraził nawet lekarzy
  5. Doda wrzuciła do sieci film z intymnych chwil z mężem. Ostrzegamy, widok nie dla wszystkich
  6. Piecze się tylko 30 minut. Domowy chlebek z chrupiącą skórką, w środku miękki jak aksamit

Źródło: fakt

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News