Po niedawnym puczu wojskowym, który został błyskawicznie stłumiony, Erdogan ogłosił stan wojenny. Następnie podniósł rękę na sądownictwo, aresztując niemal 3000 sędziów oraz prokuratorów, a także rozpoczął działania mające ograniczyć wolność słowa. W tym celu rozpoczął zamykanie redakcji, które krytykowały działania prezydenta.

Czyny tureckiego przywódcy nie uszyły uwadze zachodnich polityków, którzy ostro krytykują działanie Erdogana

W tym momencie warto przypomnieć nieco historii. W 1933 roku doszło do podpalenia budynku Raichstagu, o co Hitler oskarżył komunistów. Choć faktycznych przyczyn pożaru nie znamy do teraz, stał się on kluczowym momentem, który umożliwił zdobycie Adolfowi Hitlerowi władzy absolutnej. Po tym wydarzeniu ogłoszono stan nadzwyczajny i rozpoczęto prześladowania opozycji. Ograniczono też wolność słowa, nietykalność osobistą obywateli oraz wiele innych podstawowych konstytucyjnych praw.

 Na podobieństwo między sytuacją w Turcji oraz III Rzeszy zwraca uwagę Christian Lindner, przywódca niemieckiej Wolnej Partii Demokratycznej.

– Jesteśmy świadkami wykorzystania puczu w taki sam sposób, jak w 1933 pożaru Raichstagu. Erdogan buduje państwo autorytarne podporządkowane tylko i wyłącznie sobie. Prawa człowieka jako jednostki nie mają już w Turcji żadnego znaczenia. Erdogan nie może być dla Europy partnerem – mówił.

Podobne zdanie ma austriacki polityk Wolnościowej Partii Austrii, Heinz-Christian Strache.

Niestety, ale widzieliśmy już coś takiego. To samo miało miejsce przy okazji pożaru Reichstagu, po którym (Hitler – przyp. red.) zdobył władzę. – tłumaczył Strache.

źródło: rt

 

Zobacz również