Polacy i rodzimy biznes samochodowy opornie reagują na unijne obostrzenia dotyczące redukcji dwutlenku węgla. Tylko do 2030 roku nasz kraj musi obniżyć emisję CO2 o 40 procent! Już wiadomo, że ucierpi na tym branża motoryzacyjna, w której straci pracę tysiące ludzi.

Polacy są jednym z niechlubnych liderów w emisji spalin i CO2. Przyczynia się do tego w sporym stopniu branża motoryzacyjna. Napędy elektryczne i hybrydowe wciąż należą do rzadkości, głównie przez swoją zaporową cenę. W krajach takich jak Polska króluje segment samochodów używanych, z kilkunastoletnim przebiegiem, podobnym „stażem” instalacji gazowych.

Redukcja CO2 uderzy w polski rynek motoryzacyjny

W kontekście obniżania emisji CO2 unijne obostrzenia są dla naszego kraju wielkim wyzwaniem. Jeszcze niedawno unijni dygnitarze mówili o obniżeniu – w perspektywie kilkunastu lat -emisji dwutlenku węgla na terenie wspólnoty o jedną trzecią.

Na ostatnim szczycie „środowiskowym” ministrów krajów członkowskim UE padła deklaracja o zaostrzeniu rygoru. Limit redukcji podwyższono do 2030 roku o 40 procent!

Na reakcję polskiego rynku motoryzacyjnego nie musieliśmy długo czekać. Szef Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Alfred Franke powiedział stacji TVN24 Bis, że takie obostrzenie przełoży się na utratę zysków, ale i miejsc pracy.

– Szacujemy, że w kilka lat spowoduje to spadek wartości produkcji z 20 do 14 miliardów euro, utratę 55 tysięcy miejsc pracy i niższą o 2 miliardy euro wartość eksportu – powiedział w czwartek.

Zaznaczył też, że nowe, bardziej rygorystyczne stanowisko ministrów środowiska na kongresie nie było konsultowane z branżą. A ta jest nieprzygotowana do aż tak radykalnych działań.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Kto pracuje więcej: Polacy cy Niemcy? Różnica POWALA!

Parlament Europejski nieugięty, Polacy będą musieli się dostosować?

Zaznaczmy, że przed kilkoma dniami Parlament Europejski przyjął stanowisko, które obliguje państwa wspólnoty do obniżenia emisji dwutlenku węgla w 2025 roku o 20 proc. i aż o 40 proc. do 2030 roku.

TVN24 BiS przypomina, że nie są to póki co deklaracje oficjalne. Przed branżą samochodową żmudne i długie konsultacje wszystkich unijnych instytucji (Rada UE, Komisja, Parlament). Zważywszy na opór branży, ale i chęć podnoszenia współczynników przez tzw. „ekologów” uzgodnienia mogą trochę potrwać.

– Teraz rozpoczyna się tak zwany trialog, czyli uzgodnienia między głównymi instytucjami UE (Rada UE, PE i KE). Uzgodnienia mogą być trudne, bo niektóre kraje członkowskie domagały się nawet 60-procentowego ograniczenia emisji CO2 w 2030 roku – powiedział szef SDPCM.

Polscy przedstawiciele branży podkreślali na kongresie, że na restrykcyjnych limitach emisji ucierpią też producenci części do samochodów. Przed rokiem rynek produkcji części w Polsce szacowano na 20 miliardów euro, a zatrudniać miał 140 tys. osób.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Zamiast na Marszu Niepodległości, Polacy będą na zakupach! Takich promocji jeszcze nie było
  2. Zamykają je żywcem w „grobach”. Potem wszyscy je ze smakiem jemy
  3. Znaki zodiaku kobiet, które są cudownymi partnerkami
  4. Czy 12 listopada sklepy będą otwarte? Niektórzy Polacy będą wściekli

Polacy uwielbiali ich bez granic. Pożegnaliśmy ich w 2018 roku

Zobacz również