Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji w ostatnich dniach poznaje, czym jest specjalne traktowanie. Od kilku dni polityk przebywa bowiem w szpitalu MSWiA przy ulicy Wołoskiej w Warszawie. Chodziło o prosty zabieg, ale lekarze traktują Błaszczaka jak prawdziwego możnowładcę.

Jeszcze kilka lat temu Błaszczak grzmiał z mównicy sejmowej w stronę rządzącego wówczas PO. Obecny szef MSWiA zarzucał ówczesnej władzy, że ta nie zrobiła nic, by skrócić kolejki do szpitali, w których Polacy oczekują nawet po kilka lat.

 – Rząd Donalda Tuska rządzi już sześć lat i zderza się z rzeczywistością. Nie sposób w Polsce dostać się już do lekarza, kolejki są coraz dłuższe – oskarżał w 2013 roku Błaszczak.

Jak się okazuje, obecnie Błaszczak także nie przyczynił się do skrócenia monstrualnych kolejek. Zapowiadana przez obecną władzę reforma służby zdrowia nie jest nawet widoczna na horyzoncie. Kolejki są tak długie, jak były przed laty, ale to nie przeszkadza już Błaszczakowi.

Co więcej, minister obecnie traktowany jest w szpitalu przy Wołoskiej jak prawdziwa gwiazda. Chociaż udał się tam z wycięciem pęcherzyka żółciowego, co jest standardowym zabiegiem, może liczyć na iście królewskie traktowanie. Dyrekcja powitała go kwiatami, po zabiegu trafił na specjalną salę dla VIP-ów. W szpitalu nie brakuje też plotek, że dla ministra do placówki sprowadzono nawet specjalne łóżko. Warto dodać, że na taki sam zabieg zwykły Polak czeka… średnio rok.

pt

...

Zobacz również