Data pogrzebu Kory to nie przypadek? Niesamowite doniesienia

Data pogrzebu Kory to nie przypadek? Niesamowite doniesienia Źródło: Fot. Facebook/KORA

Pogrzeb Kory odbył się 8 sierpnia, po tym, jak 28 lipca zmarła po przegranej walce z nowotworem. Jej śmierć była wielkim szokiem dla fanów Maanamu, a nawet niektórych polityków. Media doniosły właśnie o niesamowitych faktach dotyczących ceremonii.

Olga Jackowska była legendą polskiej muzyki, symbolem buntu i wielkiego talentu. Artystka od początku pisała teksty piosenek, które śpiewała jako wokalistka Maanamu i dzięki nim odniosła tak wielki sukces. Kora wychowała swoją sztuką miliony osób, dlatego, gdy odeszła w swoich wpisach w mediach społecznościowych poinformowali o tym ludzie kultury, sztuki, a nawet polityki. Jedną z takich osób był Andrzej Duda. - Odejście Olgi Jackowskiej (Kory) dla wielu ludzi mojego pokolenia, w tym dla mnie, oznacza symboliczny koniec jakiejś epoki. Wychowaliśmy się na Maanamie, zwłaszcza w Krakowie. To były nasze pierwsze tańce, pierwsze miłości. Szanowna Pani Olgo, dziękujemy. Pamiętamy! RiP - napisał na Twitterze prezydent RP.

Pogrzeb Kory był pełen ukrytych znaczeń

Kora zmarła 28 lipca, a data jej pogrzebu nie była przypadkowa. Odbył się dokładnie dwa miesiące po jej 67. urodzinach, które spędziła w domu na Roztoczu, który był jej azylem w czasie walki z chorobą, na którą cierpiała od 2014 roku. Ósemka w numerologii jest bardzo istotna, oznacza nieskończoność i reinkarnacje. Sami przyjaciele Kory opowiadają o jej odejściu właśnie w takim tonie. Dla nich nie umarła, tylko "opuściła klatkę", którą miało być jej ciało. Wielu doszukuje się również zbiegu okoliczności między zaćmieniem księżyca, a jej śmiercią, która nastąpiła dzień po tym zdarzeniu. Pogrzeb Kory był wielkim wydarzeniem, na którym oprócz rodziny i przyjaciół zjawiły się setki fanów jej muzyki. - Kora wyfrunęła z klatki. Nie bała się śmierci. Po prostu źle się czuła w swoim ciele. Pragnęła wolności. Nie odeszła jednak po to, żeby sprawić swoim bliskim przykrość. Chciała być wolna. Nie wybrała jednak śmierci, tylko wybrała wolność. Kora była świadoma liczb w swoim życiu. Inkarnowała w serce. Chciała czuć i kochać do bólu. Przyszła na świat po to, żeby kochać i żyć - powiedziała "Faktowi" astrolog Dorota Osińska.

Na co chorowała Kora?

Wielka wokalistka od czterech lat chorowała na raka jajnika. O chorobie dowiedziała się późno. Po raz pierwszy opowiedziała o tym osobiście w wywiadzie z magazynem "Pani". - Robiłam testy BRC1 i BRC2, a potem lekarz mi powiedział: to choroba śmiertelna. Są różne droga, jakim człowiek się dowiaduje. Czy istnieje taka droga, że pacjent może nic nie wiedzieć? Nie wiem, można sobie nie życzyć wiadomości. Ja sobie życzyłam i one spadały na mnie jak kolejne ciosy. to był trudny moment - powiedziała w 2014 roku Kora.



  1. Umęczona Kaczyńska wyszła ze szpitala. Dorwali ją paparazzi!
  2. Gwiazda hitowego serialu Polsatu na skraju bankructwa. Dramat ślicznej aktorki
  3. Polacy stracą niemieckie „500 plus”. Rząd oskarża ich o oszustwo
Następny artykuł