To naprawdę dzieje się na naszych oczach. Zlikwidują ją, nie mają serca
Bartłomiej Chudy - 30 Listopada 2018

To naprawdę dzieje się na naszych oczach. Zlikwidują ją, nie mają serca

Pogotowie dla zwierząt, organizacja mająca służyć szczytnym celom, od lat walczy z posądzeniami o bezprawne praktyki. Chodzi m. in. o zabieranie zwierząt ciemiężonych w domowych warunkach przez zwyrodnialców. Dziś "Pogotowie" stoi w obliczu rozwiązania i poważnych zarzutów.

Pogotowie dla zwierząt, z siedzibą w wielkopolskiej Trzciance, powstało z myślą o ratowaniu zwierząt, które przebywają w "niehumanitarnych warunkach". Celem prozwierzęcych aktywistów było znalezienie pociechom nowej, bezpiecznej przystani.

Pogotowie dla zwierząt - organizacja w obliczu poważnych zarzutów

Jak pisze "Głos Wielkopolski" organizacja została założona w grudniu 2001 roku. Za chwilę będzie więc mogła celebrować 17 lat istnienia w szczytnym celu. Problem w tym, że zamiast świętowania, Pogotowie walczy w sądach o legalność swojego istnienia. Wszystko za sprawą zarzutów, które od kilku lat stawiają placówce właściciele zwierząt, a które podniosły władze samorządowe. Chodzi m. in. - jak wskazuje "Głos Wielkopolski", o "bezprawne odbieranie psów, nieinformowanie właścicieli co dzieje się z ich zwierzętami, niezwracanie zwierząt właścicielom, a nawet przetrzymywanie w niewłaściwych warunkach". To najważniejsze z uchybień, jakich dopuścili się pracownicy PdZ. Sprawa ma wymiar ogólnopolski - mimo, że organizacja działa w małej wielkopolskiej Trzciance, zajmuje się przejmowaniem zwierzątek od zwyrodniałych opiekunów z całego kraju. Nie da się ukryć, że statutowa działalność jest społecznie mocno akceptowana.

Sadowa batalia o istnienie. Dopuszczali się łamania prawa?

Problemy prawne rozpoczęły się ponad trzy lata temu. Starosta powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego złożył wówczas do sądu wniosek o rozwiązanie Pogotowia dla Zwierząt. Powód? "Rażące i uporczywe naruszanie prawa”. Pogotowie dla zwierząt zupełnie nie zgadza się z zarzutami. Sprawę komentowało swego czasu stwierdzeniem, że "starosta nie zna przepisów na które się powołuje". Sprawa trafiła na wokandę, a sąd pierwszej instancji uznał w lutym 2018 roku, że wniosek starosty był zasadny. Nakazał rozwiązanie stowarzyszenia.DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ
12 najsławniejszych kotów świata [ZDJĘCIA]12 najsławniejszych kotów świata [ZDJĘCIA]Czytaj dalej
– Działalność stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt w sposób rażący i jednocześnie uporczywy narusza przepisy ustawy o ochronie zwierząt – cytowała wyrok sądu lokalna gazeta. Przedstawiciele PdZ odwołali się od wyroku. Sprawa poszła wyżej, aż do sądu apelacyjnego. W czwartek, 29 listopada, cofnął on sprawę z powrotem do sądu rejonowego nakazując niższej instancji ponowne rozpatrzenie oraz przesłuchanie dodatkowych świadków. Sądowa saga z Pogotowiem dla Zwierząt jeszcze potrwa. Obie strony, i aktywiści i samorząd nadzorujący organizację nie ustąpią w swoich przekonaniach.ZOBACZ TAKŻE:
  1. Podkarpacie: Katastrofa lotnicza, pogotowie i policja już na miejscu
  2. Pół Polski porażone. 18-latka brutalnie zgwałcona na swoich urodzinach przerywa milczenie
  3. Zamykają je żywcem w "grobach". Potem wszyscy je ze smakiem jemy
  4. Znaki zodiaku i ich NAJWIĘKSZE zalety. Jakie ma twój?
Maja OstaszewskaWiedziałeś, że te gwiazdy nie jedzą mięsa?!Czytaj dalej
Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News