Podręczniki szkolne od zawsze wzbudzały ogromne emocje nie tylko dzieci, ale także rodziców, którzy coraz częściej interesują tym, co wykładane jest ich pociechom. W ostatnim czasie dało się to szczególnie odczuć w związku z falą krytycznych opinii na temat książek wydawanych zgodnie z nową podstawą programową. Niektóre polecenie i treści nigdy nie powinny były się w nich znaleźć.

Podręczniki szkolne zawierają w sobie wszystkie uznane przez MEN za niezbędne w procesie kształcenia informacje i wzorce. Są swoistym papierkiem lakmusowym, służącym do oceniania i źródłem wiedzy w zakresie materiału przeznaczonego dla danej grupy wiekowej.

Niestety to, co znajduje się na stronach podręczników często podlega zmianom nie tyle merytorycznym, co politycznym. Niezmiennie wzbudza to ogromne niezadowolenie przy każdej zmianie władz centralnych w Warszawie. Nie inaczej było z podstawą programową wdrożoną przez Zjednoczoną Prawicę.

To jednak nie polityka zbulwersowała rodziców dzieci korzystających z podręcznika „Jutro pójdę w świat” wydawnictwa WSiP. Złość wywołało zadanie, dzięki któremu dzieci uczyły się niemiłych i uznanych powszechnie za krzywdzące określeń na wygląd innych osób.

Podręczniki szkolne uczące stygmatyzacji

Sprawę nagłośniła Pani Agnieszka czytelniczka portalu Mamadu. Zadanie, które wzbudziło jej złość, znajduje się w wydaniu „Jutro pójdę w świat” dla klasy piątej szkoły podstawowej. Polecenie jasno utwierdza w dzieciach określenia, które dla osób nimi określanych z pewnością nie będą miłe.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

12 kierunków studiów, które gwarantują WYSOKIE zarobki

Dzieciom przedstawiono cztery pola, a pod każdym z nich znajduje się opis postaci, którą mają luźno i przybliżeniu przedstawić. Określenia brzmią następująco: „pączek”, „chucherko”, „chudzielec” i „olbrzym”.

Wbrew powszechnej opinii nie tylko dzieci otyłe mogą mieć problem z wypełnieniem tego zadania. Obelgom i szyderstwom ulegają również te „zbyt” wysokie, lub bardzo chude. Często wygląd ich ciał nie zależy nawet od nich, gdyż może być wynikiem różnego rodzaju schorzeń.

Tak jak zakazujemy dzieciom komentowania na głos aparycji i fizyczności innych osób w miejscach publicznych, tak nie do przyjęcia jest uczenie ich podobnych postaw względem rówieśników ze szkoły, gdyż są one po prostu chamskie i nie akceptowane przez społeczeństwo, w którym żyjemy.

– Syn był smutny i zawstydzony, że ma wykonywać takie zadanie. Zareagował emocjonalnie, odłożył książkę z niesmakiem i nie był w stanie przez pewien czas wykonywać ćwiczenia. „Pączka” traktował jako przezwisko. Poczuł się zawiedziony tym, że w podręczniku w tak wstydliwy sposób są opisywane dzieci z nadwagą. To dyskryminujące i wyrządzające długotrwałe negatywne skutki, szczególnie dla dzieci, które walczą z problemem otyłości. Jeżeli szkoła nie staje w ich obronie, to gdzie mają szukać wsparcia i w jaki sposób mają mieć zaufanie do dorosłych? Przecież nigdy byśmy nie zaakceptowali nazywania osoby czarnoskórej „czekoladką”. A to sytuacja analogiczna – relacjonuje Pani Agata.

Fot. Mamadu.pl

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. ZUS zdradził pilnie strzeżony sekret! Wiemy, kiedy najlepiej przejść na emeryturę
  2. Patryk Jaki: Największe sekrety kandydata na prezydenta Warszawy ujawnione
  3. Segregacja dzieci w przedszkolach w Polsce. Takich nie przyjmują

Czy według Ciebie treść zadania była nieodpowiednia?

Zobacz Wyniki

Loading ... Loading ...

Co nam dało 500 plus? 8 zaskakujących efektów

źródło: mamadu.pl

Zobacz również