PiS zapłaci 3 MILIONY za błąd PO. Chodzi o akcję "Widelec"

PiS zapłaci 3 MILIONY za błąd PO. Chodzi o akcję "Widelec" Źródło: fot. Wikimedia Commons

Legendarna akcja "Widelec" zorganizowana przez policję przeciwko kibicom Legii w 2008 powoli zaczyna zbliżać się do końca. Koniec ten zaś jest bardzo nieciekawy dla polskiego rządu. PiS będzie musiał zapłacić nawet 3 miliony zł w formie odszkodowań.

W roku 2008 policja nadzorowana przez kierowane przez Grzegorza Schetynę MSW zatrzymała 752 kibiców Legii. Zarzuty postawiono 600 z nich, później jednak okazało się, że 510 zostało uniewinnionych przez sąd. Teraz poszkodowani przez polskie służby mundurowe domagają się odszkodowań. Ich suma, jak wyliczają reprezentujący kibiców w sądach prawnicy może sięgnąć nawet  3 mln zł!

Za akcję "Widelec" PO słono zapłaci PiS

Mecenas Krzysztof Nowiński reprezentujący część poszkodowanych właśnie taką kwotę wylicza biorąc pod uwagę wszystkie sprawy, które już się toczą, lub będą się toczyć przed polskimi sądami i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. - Biorąc pod uwagę, że zgłosiło się do nas ok. 150 osób, już mówimy, że bardzo realne jest, że odszkodowania zostaną wypłacone w tej właśnie kwocie - mówi Nowiński. Sprawy są prowadzone na różnych frontach, bowiem mają różny ciężar gatunkowy i dotyczą różnych etapów słynnej akcji przygotowanej przez Schetynę. Część z nich toczy się przed polskimi sądami. Tutaj Nowiński spodziewa się ok. 300 tys. zł odszkodowań. Są jednak także sprawy, które już toczą się, a kolejne będą się toczyć w Strasburgu. Jak podkreślił, części spraw Trybunał już się przyjrzał i skierował do Polski, która jest przed nim pozwana, prośbę o ustosunkowanie się. Skarg już uruchomionych w Strasburgu jest ok. 100. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zaproponował Polsce ugody z poszkodowanymi. Zaznaczono, że odszkodowania powinny być w kwotach minimalnych 6-9 tys. zł, a średnio powinno być to ok 20-30 tys. zł. Rząd na odpowiedź dostał rok, a po paru miesiącach nadeszła odpowiedź w jednej ze spraw. Zaproponowano odszkodowanie 20 tys. zł, więc już można mówić o pierwszym małym sukcesie.

Absurdy polskiego prawa, za które rząd będzie płacił dalej

Kibice domagają się odszkodowań głównie za przewlekłość procesów. Zatrzymania nastąpiły w 2008 roku, zaś pierwsze wyroki uniewinniające zapadały dopiero w 2015 i później. Niektórzy z poszkodowanych chcieli w tym czasie zacząć aplikację adwokacką albo służbę w policji, co toczące się sprawy karne uniemożliwiały lub poważnie utrudniały. Mecenas Nowiński podkreśla także, że prawnicy chcą uzyskać odszkodowania za niesłuszne zatrzymania. Tu jednak rodzi się poważny problem związany z absurdalną konstrukcją prawa polskiego. - Jeśli ktoś zostanie pozbawiony wolności, a potem okaże się, że to zatrzymanie było bezzasadne, to należy się stosowne zadośćuczynienie i odszkodowanie za poniesione straty. Podstawą jest fakt, że taka osoba została uniewinniona. Jednak termin wystąpienia z takim wnioskiem rozpoczyna się od daty zwolnienia w izbie zatrzymań - powiedział mecenas Nowiński. Tymczasem zatrzymania nastąpiły we wrześniu 2008 roku i termin składania zażaleń minął we wrześniu 2009 roku. Pierwsze wyroki uniewinniające, jak już wspomniano, zostały wydane dopiero w 2015 roku. Czyli sprawy o niesłuszne zatrzymania przedawniły się 6 lat przed wydaniem wyroków, które mogły być podstawą do ich wszczęcia. Oczywiście prokuratura może w takich sytuacjach uznać, że nie będzie wnosiła o przedawnienie, jednak w pierwszych sprawach już takie wnioski złożono. Można zatem podejrzewać, że te sprawy także trafią przez Trybunał w Strasburgu. To zaś może oznaczać odszkodowania jeszcze wyższe.

Akcja "Widelec" zorganizowana przez PO. Płaci PiS

Za akcję zorganizowaną przez Grzegorza Schetynę poprzedni rząd jest niezwykle ostro atakowany. Obecny szef MON, który w latach 2015-2018 był ministrem spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak podkreśla, że za tę akcję Schetyna powinien odpowiedzieć przed sądem. - Odnośne tego, co miało miejsce w sprawie afery pod nazwą "Widelec", to pana, panie pośle powinna spotkać za to odpowiedzialność karna. Tam byli zatrzymywani ludzie, którzy przypadkowo znaleźli się w miejscu akcji, prowadzonej przez służby panu podległe. To pan na to pozwalał. To pan nadzorował te służby - powiedział Błaszczak we wrześniu 2017 roku.
Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie. WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Biskupi chcą rozszarpać Cezarego Żaka! Bezlitośnie uderzył w episkopat
  2. Politycy PO przyłapani w knajpie! Schetyna musiał trzymać się kolegi
  3. Tysiące ludzi błagają Błaszczaka: Zamiast śpiewających ławek kup wózki inwalidzkie
Następny artykuł