PiS wymierza siarczysty policzek najbogatszym. Tego im nie wybaczą

PiS wymierza siarczysty policzek najbogatszym. Tego im nie wybaczą

PiS spotyka się z kolejnym poważnym problemem na swojej drodze. Tym razem próba jego rozwiązania może uderzyć w najbogatszych obywateli. To zaś z pewnością odbije się na sondażach, bowiem oznacza to już kolejną grupę wściekłą na obóz rządzący.

Rząd Mateusza Morawieckiego natrafił na nie lada problem. Protestujący w Sejmie rodzice osób niepełnosprawnych domagają się od państwa wyraźnego wsparcia finansowego. Premier zaproponował, by na poczet przyznanych im dodatków pobierać od pół procenta najbogatszych obywateli specjalną, dodatkową "daninę solidarnościową". Pomysł nie spodobał się protestującym w Sejmie, którzy podkreślają, że nie zależy im na tym, żeby żyć kosztem innych obywateli. Zwracają oni uwagę na to, że skoro państwo pomaga już tak wielu środowiskom, powinno pomóc także im - bez dodatkowego obciążania społeczeństwa.

"Danina solidarnościowa". Czy PiS wprowadzi kolejny próg podatkowy?

Jak wyjaśniają specjaliści, nowa danina może być niezwykle trudna do wprowadzenia. Żeby kwestię rozwiązać sprawnie, potrzebne by było prawdopodobnie wprowadzenie trzeciego progu podatkowego. Tymczasem PiS uparcie podkreśla, że nie podnosi podatków. - Nie mam zielonego pojęcia, w jaki sposób rząd chciałby wprowadzić tę dodatkową daninę. Jednak jedyna możliwość, żeby zrobić to stosunkowo sprawnie, to wprowadzić dodatkowy próg podatkowy, obok tych już istniejących - komentuje sprawę ekonomista Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu. - Wtedy jednak zapewnienia premiera Morawieckiego, że te dodatkowe środki byłyby wprost przeznaczone na jakiś konkretny cel, jak osoby niepełnosprawne, są funta kłaków warte. Pieniądze zbierane do budżetu nie są pieniędzmi znaczonymi - zaznacza.

Szkodliwe, czy nie?

Jak wyliczają specjaliści, 0,5% najbogatszych Polaków oznacza ok. 125 tys. obywateli, którzy zarabiają ok. 20 tys. zł brutto miesięcznie lub więcej. Zdaniem specjalistów nowa danina nie niosłaby za sobą poważnych szkód ekonomicznych, także dla samych płatników. Dla takich osób oznaczałoby to kilkaset do tysiąca zł. dodatkowego podatku rocznie. Nowa danina może jednak być poważnym utrudnieniem dla budżetu. Przede wszystkim zaś poważnie odbije się na odbiorze partii rządzącej przez znaczną część wyborców. - W sensie ekonomicznym pomysł PiS nie jest zatem szkodliwy - mówi Jankowiak. - Z drugiej jednak strony oznacza to, że w budżecie pojawia się kolejny sztywny wydatek, kolejna pozycja na liście wydatków zdeterminowanych. A to już zjawisko negatywne - wyjaśnia ekonomista.

W kogo to uderzy najbardziej?

Równocześnie Janusz Jankowiak zaznacza, że najbardziej wcale nie uderzy to w przedsiębiorców, ale w specjalistów. - Czy to będzie 35-procentowa stawka, czy 40- albo nawet 50-procentowa, to raczej nie dotknie ona dużych przedsiębiorców - mówi ekonomista. - Taka stawka uderzyłaby w tych, którzy nie mają możliwości ucieczki w inne formy opodatkowania, bo żyją z pracy najemnej. Tacy dobrze wynagradzani specjaliści to już raczej klasa średnia - wyjaśnia. Przykład można brać z państw Europy Zachodniej, w której wszystkie próby wprowadzenia wyższych progów podatkowych skutkowały wyprowadzaniem się najbogatszych obywateli poza granice państwa. Tylko groźba wprowadzenia 75% podatku we Francji przez Francoisa Hollanda poskutkowała wyprowadzką tysięcy milionerów. I to pomimo wycofania się z pomysłu. Podobny obraz można zobaczyć w Wielkiej Brytanii.

Politycy nie kryją zaskoczenia

Politycy PiS nie kryją zaskoczenia pomysłem premiera. Jak wyjaśnia jeden z parlamentarzystów obozu rządzącego w rozmowie z portalem money.pl, pomysł nie był z nikim konsultowany. - Wyszło zupełnie nieoczekiwanie. Nic nie wiem, nie ma jeszcze szczegółów. Wszystko dzieje się ad hoc - mówi polityk. Niezadowolenia z pomysłu premiera Mateusza Morawieckiego nie ukrywa przedsiębiorca i poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak. - Dzielenie społeczeństwa na bogatszych i biedniejszych, to pomysły rodem z rewolucji bolszewickiej i nie mają nic wspólnego z racjonalnym zarządzaniem państwem - mówi parlamentarzysta.PiS dla utrzymania wysokich sondaży zrobi wszystko, żeby wyborców nie denerwować. PR-owcy podpowiedzieli, że najlepiej zaatakować bogatych, więc poklask dostaną u największej części polskiego społeczeństwa, czyli tych, których uważamy za niedostatecznie bogatych. Nie widzę ekonomicznego sposobu na solidarność państwa, widzę natomiast czysty populizm - dodaje. WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Morawiecki w 2017: Nie wprowadzę żadnych podatków. Wczoraj: Będzie nowy podatek
  2. Korwin-Mikke: Podatki były i powinny być
  3. Protestujący w Sejmie OSZUKANI! PiS zrobił to za ich plecami
Następny artykuł