PiS – bo taką już mamy naturę.

PiS – bo taką już mamy naturę. Źródło:

Prezes Kaczyński, PiS i całe to środowisko już się nie zmieni, bo i jak mają się zmienić, skoro są słabo wyedukowani, nie mają poczucia humoru i uzależnieni są od zapachu kadzidła. Jarosław Kaczyński ma bardzo dobrą pamięć, ale nie jest w stanie pojąć i zastosować się do przekazu modlitwy wzorcowej „Ojcze Nasz”, a zwłaszcza do tego fragmentu o wybaczaniu:

„I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

Przypadłość tę mają prawie wszyscy najważniejsi politycy w PiS-ie, którzy uwierzyli w retorykę biskupów o panującej pustce duchowej i narodowej w polskim społeczeństwie. Główną retoryką partii jest powrót do korzeni katolickiej świadomości i połączeniu jej z tożsamością narodową. Główne postacie w partii prezesa są głęboko zindoktrynowane religijnie, czego nie można powiedzieć o samym wodzu, który jest wprawnym rozgrywającym, a jego specjalnością są szybkie podkręcone piłki. satyrapjn Prezes dąży do wytyczonych sobie celów używając sprawdzonych metod rodem z komuny: spiski, donosy, zastraszania nieposłusznych mu podwładnych to świat, w którym Kaczyński obraca się z chirurgiczną precyzją. Jest przy tym świetnym mówcą, w swoich przemowach stosuje taktykę niedopowiedzeń, ukrytych gróźb i szantaży. Potrafi poruszyć tłum, mówi z głowy, używa przekazów podprogowych. Jednak czasami, gdy poniosą go emocje — pomyli się i powie prawdę. Znamiennym tego przykładem był lapsus popełniony w sejmowym przemówieniu, w którym stwierdził: „Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Prezes po prostu powiedział to, co myśli, że nikt nie jest w stanie go przekonać, że może się w czymkolwiek mylić. Kaczyński jest książkowym przykładem narcyza, który z konsekwencją czołgu dąży do realizacji swoich celów. Gwoździem, który zamknął wieko obiektywnej oceny rzeczywistości, była katastrofa Smoleńska i śmierć matki — Jarosław Kaczyński został sam, otoczony „wrogami”. Katastrofa Smoleńska w głowie prezesa potwierdziła wszystkie teorie spiskowe, znienawidzony układ pokazał swoją prawdziwą zbrodniczą twarz. Jarosław Kaczyński nie akceptuje porażek i splotów przypadkowych zdarzeń, a wszystko co jest poza jego kontrolą, przeradza się w teorię spisku, którą ochoczo podchwytują zwolennicy prezesa. Został stworzony mit prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w wyniku zamachu nie zdążył naprawić kraju. Winą obarczeni są krypto komuniści, którzy potwierdzają swoimi protestami podejrzenia prezesa, bo przecież to „oczywista oczywistość”, że winni mataczą i próbują się tłumaczyć. black-37291_1280 Lech Kaczyński stał się ikoną środowiska PiS-u, został wyniesiony do roli historycznego przywódcy – spoczął na Wawelu wśród królów. Odbywają się modlitewne miesięcznice katastrofy w domyśle zamachu; ci ludzie są pewni, że ich ikona została zamordowana, to się nie rozejdzie po kościach – sprawa musi mieć swój finał, w wyniku którego sprawcy zostaną przykładnie ukarani. Dla obecnego prezydenta Polski, Lech Kaczyński jest wzorem prawdziwego patrioty i niedoścignionym autorytetem i dlatego możemy być pewni, że temat będzie odgrzany do czerwoności. Od lat wiadomo, że całe pisowskie otoczenie ma objawy paranoidalne – wszędzie widzą układ, zdradę i spiski, a każdy, kto nie podziela ich poglądów, stoi po stronie ZOMO. Dla takich postaci, jak Macierewicz, Ziobro, Kępa, Pawłowicz i im podobnych, kwintesencją życia politycznego jest tropienie i piętnowanie „układu”. Przejęcie przez nich pełni władzy nie wróży niczego dobrego, bo tacy ludzie się nie zmieniają. Tłumione od lat poczucie krzywdy i zdrady musi w końcu być w jakiś sposób uzasadnione. Winni tego cierpienia muszą być ukarani, a całość podsumowana sakramentalnym: A nie mówiliśmy, że to wszystko święta prawda?! Zawieszanie Jeżeli ktoś się łudzi, że po osiągnięciu pełni władzy Jarosław Kaczyński nie rozpocznie osobistej krucjaty przy pomocy Macierewicza i spółki, to jest po prostu naiwny, albo nie zdaje sobie sprawy, że chęć odwetu jest silniejsza od nich samych. Im bliżej wyborów, tym więcej pojawia się sygnałów, że całe to towarzystwo nie może wytrzymać w blokach startowych. W czasie ostatniej konwencji partii Jarosław Kaczyński dał temu wyraz i wypowiedział ważne słowa w trakcie swojego przemówienia, które warto zapamiętać i przemyśleć:

„Nie możemy w tym momencie myśleć o żadnym rewanżu, o odwecie. Musimy myśleć o tym, jak dobrze zmienić Polskę”. 

To stwierdzenie nie jest przypadkiem. To jest jasny sygnał i dobrze przemyślany plan, którego jednym z elementów było pochowanie po kątach bullterierów wendety, a finałem ma być objęcie w kraju pełni władzy. „Nie możemy w tym momencie myśleć o żadnym rewanżu”.

Jeżeli nie w tym momencie, to w którym?

To jest wyraźna instrukcja dla towarzyszy broni. Ci, którzy są na liście prezesa, mają jak w banku, że czas wendety nadejdzie. Drugie zdanie zaś świadczy o tym, że PiS nie ma spójnego programu, tylko cały czas improwizuje – „myśleć o tym jak…” Teraz kluczową sprawą dla Jarosława jest umiejętne wykorzystanie kryzysu migracyjnego, bo prezes wie, że większość Polaków jest przeciwna sprowadzaniu do kraju uchodźców i zdaje sobie sprawę, że na fali niechęci i strachu może uzyskać pełnię władzy, o jakiej marzył od lat. Szkopuł jednak tkwi w tym, że na rozwiązanie problemu migracji PiS nie ma pomysłu i to jest kolejny element, który może napytać nam biedy, z której wyjść będzie ciężko, bo PiS lubi rozwiązywać problemy siłowo. black-37291_1280 Poza tym PiS nigdy samodzielnie nie rządził – zawsze był w opozycji lub niewygodnej koalicji; ma też ogromne kłopoty z przyjmowaniem krytyki, którą traktuje na poziomie zdrady narodowej. Tacy politycy jak Pawłowicz, aby utrzymać własne poczucie nieomylności, potrafią zmienić zasady gramatyki tylko po to, by udowodnić, że lewactwo już nie ma prawa nic „wziąść”. Można więc sobie wyobrazić, co się będzie działo, gdy ludzie postrzegający wszystkich swoich przeciwników jako należących do ogólnopolskiego spisku, otrzymają pełen zestaw narzędzi do zmiany konstytucji. PiS to partia, która swoich wyborców zdobywa na bazie niezadowolenia społecznego. Pojawił się już Macierewicz, został puszczony w przestrzeń publiczną balon sondażowy w postaci listy kandydatów do rządu. Prezydent Andrzej Duda od momentu wygrania wyborów prowadzil kampanię wyborczą PiS-u, próbując przejąć zwolenników tych partii, które nie dostaną się do sejmu — aktualnie urabia sobie elektorat PSL-u skutkami strat poniesionymi przez rolników w wyniku suszy. Rok temu 2014-02-04 Jarosław Kaczyński z obecnym kandydatem na ministra kultury, Jarosławem Sellinem, przy wsparciu zdewociałego i zarośniętego moherem aktora Jerzego Zelnika, przedstawił program naprawy Polskiej kultury i sztuki. Prezes stwierdził, że obecne trendy w kulturze są destrukcyjne i swoim zwyczajem półgębkiem wspomniał, że cały ten proces degrengolady jest zaplanowany i nawet „jakoś” kontrolowany — to takie typowe dla prezesa.

Według Kaczyńskiego środki państwowe nie mogą służyć sztuce, w przypadku której mamy do czynienia z „bardzo silnym elementem destrukcji”. – Destrukcji, wydaje się, w jakimś zakresie zaplanowanej, być może nawet jakoś koordynowanej – zaznaczył Kaczyński.

Ze środków publicznych finansowane są dzieła, które niszczą wspólnotę narodową i atakują wartości chrześcijańskie. Należy to zmienić. źródło

black-37291_1280 Sellin zapowiedział budowę kulturowej świadomości narodowej, z naciskiem na usuwanie pozostałości symbolów komunistycznych i reanimowania „prawdziwej” historii Polski. Ten zdrowy nurt kulturowy będzie wspierany finansowo z budżetu państwa, a za ten chory to niech płacą prywaciarze — dodał prezes:

„Nie będziemy zakazywać sztuki destrukcyjnej, ale powinna ona pozostać w sferze prywatnej” źródło 

Były faraon Zelnik, zgodnie ze swoim zawodem ocenił poziom naszej sceny teatralnej, który jest tak żałosny, że moherowe sumienie aktora wykonało jakieś dziwne działanie, w wyniku którego amant poczuł się, jakby zdradzał swoją partnerkę, co zresztą jest dość zastanawiające, bo na ogół świętoszki używają słowa „żona”.

Jerzy Zelnik skrytykował najnowszą premierę warszawskiego Teatru Narodowego – „Lód” wg powieści Władimira Sorokina. „Oglądając ten spektakl, miałem wrażenie, jakbym zdradzał moją partnerkę” – wyznał aktor, dodając, że opuścił widownię po kilkunastu minutach. źródło 

Państwo, w którym próbuje się cenzurować sztukę i naginać programy artystyczne, zawsze zmierza do modelu totalitarnego. Natomiast odbiorcy, którzy w sztuce doszukają się elementów mogących obrazić ich uczucia religijne, nie są w stanie zagłębić się w szczegóły przekazu. Przyjmują podane im przez kapłanów lub pseudoartystów – takich jak Zelnik – najprostsze interpretacje, które pachną naftaliną i obarczone są stereotypowym myśleniem. Życie polityczne i społeczne z perspektywy PiS-u to połączanie religijno-katolickiego myślenia z narodowościowymi naleciałościami. Te elementy połączone są ze sobą bieżąca polityką i doraźnymi korzyściami. W takiej mieszance każde odstępstwo od normy traktowane jest jak bluźnierstwo; widać to w ich stosunku do seksu, nagości, tożsamości płciowej. black-37291_1280 Głównymi motorniczymi tej spirali absurdów są biskupi, którzy praktyk cenzurowania uczyli się za czasów komuny. Naciskali na ówczesne władze PRL-u: prokuraturę, Główny Urząd Kontroli Publikacji Prasy i Widowisk, MO, w celu tłumienia wolności  wypowiedzi artystycznej. Dotyczyło to takich dzieł jak film Kawalerowicza „Matka Joanna od aniołów”, czy też spektaklu Dejmka i Grotowskiego – „Białe małżeństwo” Różewicza. Smoleńsk, Solidarność, Układ, Agenci, Zdrajcy Ojczyzny, Prawdziwy Polak, Wykształciuch, Spieprzaj Dziadu — to nie zniknie, to musi być skanalizowane, a sprawcy muszą ponieść zasłużoną karę. Ten typ tak ma i to się nie zmieni, a najlepszym podsumowaniem niech będzie afrykańska przypowieść o żabie i skorpionie.
Pewnego razu nad brzegiem rzeki spotkała się żaba i skorpion. Oboje chcieli przedostać się na drugą stronę.  Dla żaby, która była świetną pływaczką, przeprawa nie była niczym nadzwyczajnym. Skorpion jednak nie był stworzeniem wodnym, postanowił więc przekonać żabę, aby mu pomogła. Długo ją namawiał, jednak żaba twierdziła, że nie może mu pomóc, gdyż zna sztuczki skorpiona i obawia się, że ten ją ukąsi swoim śmiercionośnym żądłem w trakcie przeprawy. W końcu skorpion powiedział, że ukąszenie żaby kiedy płynęliby przez głęboką rzekę, byłoby z jego strony bardzo głupim zachowaniem. Przecież wtedy on sam zginąłby w rwącym nurcie. Ten argument przekonał żabę. Pozwoliła skorpionowi wejść na swój grzbiet i wskoczyła do wody. Gdy byli na środku rzeki, skorpion wykonał gwałtowny ruch odwłokiem i śmiertelnie ukąsił żabę. Gdy oboje zaczęli tonąć, żaba z wyrzutem zapytała, dlaczego skorpion to zrobił. Przecież przez to oboje zginą. Skorpion odrzekł krótko, że nic nie mógł na to poradzić, taka już jest jego natura i musiał to zrobić. Morał z tej przypowieści jest następujący: każdy chce wierzyć, że ci, z którymi mamy do czynienia, mogą się zmienić. Zmiana taka jest jednak bardzo trudna i w większości przypadków kończy się porażką.
699896,9 [Wszystkie cytaty zaczerpnięte są z Gombrowicza] Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News