Zabrakło dwóch rzeczy. Pojawiły się odpowiedzi na kluczowe pytania dot. wypadku Staraka

Zabrakło dwóch rzeczy. Pojawiły się odpowiedzi na kluczowe pytania dot. wypadku Staraka Źródło: youtube,com/Onet News

Piotr Woźniak-Starak wpadł do wody na jeziorze Kisajno i do tej pory go nie odnaleziono. Od momentu znalezienia na brzegu jego pasażerki śledczy przyglądają się dokładnie sprawie. Wiele osób dopatrzyło się nieprawidłowości - wypływając łodzią Piotr Woźniak-Starak powinien zadbać o dwie podstawowe rzeczy.

Piotr Woźniak-Starak w nocy z soboty na niedzielę pływał po jeziorze Kisajno niedaleko swojej posiadłości. Jego pasażerką była 27-latka, kelnerka z pobliskiej restauracji. Ich wyprawa skończyła się tragicznie - kobieta cudem dopłynęła do brzegu, a męża Agnieszki Woźniak-Starak do tej pory nie odnaleziono. Być może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby zadbano o dwie ważne rzeczy.

Piotr Woźniak-Starak nie dopilnował kwestii bezpieczeństwa na pokładzie

Przede wszystkim osoby, które znajdowały się na pokładzie motorówki i odbywały nocną przejażdżkę powinny zostać wyposażone w kapoki. Kamizelki ratunkowe to konieczność w trakcie pływania w niesprzyjających warunkach. Po mazurskich jeziorach nie powinno się pływać nocą - niewidoczne na pierwszy rzut oka przeszkody mogły błyskawicznie zakończyć szybką jazdę. Kapok założony na tułów mógłby uratować życie, nawet jeśli jest się pewnym, że potrafi się pływać.

Na zdjęciach umieszczonych w serwisach społecznościowych widać, że Piotr Woźniak-Starak zabierał na łodzie wielu swoich dobrych znajomych, jednak ani on, ani pozostali nie byli ubrani w kamizelki.

Drugą dyskusyjną rzeczą jest tzw. "zrywka". Piotr Woźniak-Starak pływał zwykle zamiennie dwiema łodziami. Na wyposażeniu posiadał Glastrona GT-150 oraz Nautique Super Air G25. Każda z nich była wyposażona w najlepszy sprzęt nawigacyjny i bogate wyposażenie. W chwili wypadku Starak pływał po Kisajnie Glastronem.

Jeden szczegół mógł również zadecydować o bezpieczeństwie dwóch osób

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Zrywka to elastyczna linka, której jeden koniec przyczepiony jest do ręki lub paska sternika, a drugi to plastik, który "wklikuje się" w metalowy mały bolec przy manetce sterowej. Bez niego nie da rady uruchomić silnika. W razie oddalenia się sternika od steru lub właśnie wypadnięcia za burtę, wyżej wspomniany plastik "zrywa się" i tym samym wyłącza silnik, co pozwala osobie znajdującej się w wodzie podpłynąć do łodzi.

Dzisiaj grzeje: 1. Prokuratura zabiera głos ws. wypadku Staraka. Potwierdzają się najgorsze obawy

2. Emerytura jeszcze szybciej. Jest wniosek o obniżenie wieku emerytalnego

Tabloidowi dziennikarze donoszą, że łódź po manewrze skrętu dalej działała z uruchomionym silnikiem. Znaleziono ją dopiero dryfującą na jeziorze, co mogło być skutkiem zużycia paliwa - dopiero wtedy przestała się przemieszczać. W związku z tym wiele osób zadaje sobie pytanie: czy zrywka w momencie skrętu była zaczepiona o rękę lub pasek sternika? Tego dochodzić będą już śledczy. 

Najlepsze newsy dnia:

  1. Nowe, wstrząsające doniesienia na temat Piotra Woźniaka-Staraka. „Znaleziono w śrubie motorówki ludzkie włosy”
  2. Nie żyje legenda TVP. Ostatni post jaki opublikował brzmi: "W szpitalu. Połamany, zaraz będą mnie rżnąć"
  3. Piotr Starak z żoną szykowali się do ważnych rodzinnych chwil. Teraz ta informacja ściska za serce
  4. Właścicielka była zaniepokojona, bo adoptowany pies ciągle warczał na drzwi. Chwilę później odkryła przerażającą prawdę
  5. Polski ksiądz nagrany przed orgią, opowiada o lewatywie i pięciu osobach. "Ja mam tyłek zawsze gotowy"

Źródło: Fakt

Następny artykuł